Wstałem rano z nieco mniejszym marudzeniem niż zwykle, chociaż musiałem przyznać, że strasznie nie chciało mi się znów wlec na nudne zajęcia. Wolałbym gdzieś iść, coś pooglądać, poćwiczyć... tak byłoby o wiele lepiej jeżeli już muszę się uczyć. Praktyka, tak. Przynajmniej widziałem jakieś efekty. Czegoś się uczyłem, coś mi wychodziło... A nie nudne kucie formułek i ciągła gadanina o tym, że to klimat taki, a zwierzęta takie, a ro znów prawo wygląda tak, a tak, bo ustalił to ktoś kto już dawno zdechł i nie zostało po nim nic. A gdyby tak zobaczyć miejsce i samemu się przekonać jak tam jest? Złapać jakiegoś zwierza stamtąd i go zjeść? Albo wejść do lochów i zobaczyć więźniów! Przekonać się czy naprawdę jest tu ktoś, kto to prawo łamie, dowiedzieć się od niego dlaczego to zrobił i przekonać się czy jest serio taki straszny? Tak, to byłoby interesujące. W sali, na teorii miałem ochotę tylko i wyłącznie spać... Tak, spać i śnic o czymś co choć trochę by mnie interesowało. Wszyscy się wkurzali, że ziewałem, ale nie potrafiłem inaczej.
Po śniadaniu mieliśmy ruszyć do sali, ale... jakoś tak się nieco po drodze zapodziałem. Zwolniłem, przystanąłem, niby to, żeby się podrapać i tyle mnie widzieli, bo dałem nura w boczny korytarz. Teraz tylko trzeba się było przyczaić gdzieś, gdzie mnie nie znajdą za szybko. Wybrałem więc miejsce, które było niemal tak nudne jak zajęcia, z tym, ze tam chociaż można było wybrać o czym miał nudzić zasłyszany głos - bibliotekę. Zdecydowanie nikomu nie przyjdzie na myśl szukanie mnie akurat tutaj.
Wszedłem na spokojnie do biblioteki z zamiarem schowania się miedzy regałami i ucięcia sobie małej drzemki. Chociaż tak z pół godzinki, nie więcej. Przez ten czas przestaną mnie szukać, wyjdę sobie i pozwiedzam może okolice zamku? Nie daleko, żeby wrócić pędem na wszelki wypadek, ale może udałoby mi się wymknąć.
- A co ty tu robisz? - spytał ktoś, kto przekreślił moje plany na czas obecny.
- Cześć wujku..? - wymamrotałem i uśmiechnąłem się. Kogo jak kogo, ale jego się tu nie spodziewałem. W końcu ostatnio prawie nie bywał na zamku. Tak czy inaczej miałem przegwizdane. Innego maga można by jeszcze kręcić, że przyszedłem po coś, albo za karę kuć teorię... Z tym, że nie wujka. On wiedział kiedy kłamałem... Tak samo jak mama. Zawsze mi z reszta powtarzała, że nie potrafię tego robić, nie skutecznie i jakimś dziwnym trafem zdawało się to ją cieszyć.
- O ile się nie mylę powinieneś być teraz na lekcji - stwierdził oczywiście.
- No... tak. Tylko, że... - jęknąłem. - Nudzę się tam strasznie... - przyznałem szczerze, bo co innego mi zostało?
- Urian, musisz się uczyć. To dla twojego dobra. Musisz zrozumieć świat, w którym żyjesz inaczej będzie ci ciężko. I nie tylko tobie, bo jeżeli zostaniesz cesarzem na twoich barkach będzie spoczywać ogromna odpowiedzialność - tłumaczył.
- No... dobrze, dobrze - fuknąłem, ale zaraz moją uwagę przykuł zwój, który wujek rozłożył najwidoczniej wcześniej na pulpicie. - Co to jest? Mapa? Dziwna jakaś... I dlaczego tam jest smok? - zapytałem.
- Och? - stary basior przeniósł wzrok na obiekt moich zainteresować, jakby przypominając sobie właśnie o jego istnieniu. - To stara mapa. Niezbyt dokładna. A ten smok tutaj pokazuje lokalizację Doliny Duchów.
- Dolina Duchów? Nikt nie mówił o niczym takim... Dlaczego?
- To tylko legenda, a przynajmniej tak uważa większość... Niektórzy jednak widzieli tam podobno ducha smoka, który przechadza się między drzewami i karmi tę siemię energią, która promieniuje z jego pogrzebanego tam ciała.
- O! Ja chcę tam iść i zobaczyć smoka! - stwierdziłem i zamerdałem ogonem. - Pójdziemy tam? Proszę, proszę, proszę!
- Wybacz, ale nie ma o tym nawet mowy. Szczególnie nie dzisiaj. Po pierwsze musisz iść na zajęcia, a po drugie bez wiedzy matki nie opuścisz zamku - powiedział niszcząc moje nadzieje.
- To niesprawiedliwe - burknąłem. - Jak już dorosnę to będę chodził wszędzie, gdzie będę chciał.
- To jak dorośniesz, a teraz marsz do sali - pogonił mnie i co gorsza jeszcze odprowadził więc o ucieczce nie było mowy... No i jednak musiałem siedzieć i słuchać tego, co mają mi do powiedzenia nauczyciele...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz