Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

niedziela, 8 stycznia 2017

Zeconi - Quest#13

Po szkole udałem się na spacer po ogrodach w zamku wraz z białą waderą. Przy niej czułem się naprawdę dobrze i miło spędzaliśmy każdą wolną chwilę. Śmialiśmy się, ganialiśmy, przytulaliśmy. Był już czas przed zachodem, więc światło Aeternusa powoli przybierało żółtą barwę, powodując, że do zamkowych ogrodów zawitała magia. Było naprawdę cudownie i kiedy już mieliśmy się pocałować, poczułem, że ktoś, mnie popchnął. Słysząc śmiech, wiedziałem do kogo należy.
- Urian! - wrzasnąłem wściekły, czując okropny ból, bowiem krzaki w które mnie wepchnął, były strasznie kłujące. Brat jednak sobie nic z tego nie robił i bardzo go ta sytuacja bawiła, powodując, że moja złość narastała. W końcu doszło do momentu, że byłem bardziej wściekły niż obolały. Wydostałem się z kolczastego krzewu i ruszyłem za nim w pogoń.
Wieczorem matka kazała mi iść do medyka po maści, bo nie mogła na mnie patrzeć i strasznie się martwiła, że to jakiś niebezpieczny krzew. No cóż, zrobiłem to o co prosiła, jednak medyk oznajmił, że to drobne zadrapania i wkrótce same znikną. Zaproponował mi maść z aloesu, gdybym chciał pozbyć się ran nieco wcześniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home