Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 13 stycznia 2017

Urian - Quest#13

Po lekcjach trzeba było chociaż trochę odreagować. Dziś niestety znów nie było nic ciekawego. Musieliśmy siedzieć jak te posągi i słuchać... Straszne. Wybrałem się więc na spacer po murach zamku. Co prawda strażnicy nie za bardzo chcieli mnie tu wpuszczać, bo lubiłem chodzić po umocnieniach i było wiecznie "bla, bla, spadniesz jeszcze". Zmysł równowagi miałem dobry, mimo tego, że jedno z moich oczy widziało gorzej. Zwyczajnie przywykłem do takiego, a nie innego postrzegania świata. Tak przynajmniej myślałem...
Usiadłem chwilę, obserwując wilki przemieszczające się w oddali. Chciałbym móc opuszczać zamek od tak, bez obstawy, pozwolenia... Nie mogłem się doczekać czasu, kiedy wreszcie dorosnę an tyle, żeby inni nie mogli mi mówić co mam robić.
Postanowiłem zejść na dół. Zgłodniałem. Głodu nie lubiłem niemal tak bardzo jak nudy. Zeskoczyłem więc, jak to ja, na daszek, później kolejny i wszystko byłoby ok, gdyby nie pośliznęła mi się łapa na obluzowanej dachówce. Runąłem w dół... Na szczęście w krzewy, z tym, ze... jakieś dziwne? Wypadłem z roślinności jak poparzony. Dosłownie, bo czułem już jak wszystko zaczyna piec i swędzieć. Zamieszanie zwabiło strażnika, który uparł się, żeby zaprowadzić mnie do medyka, który dał mi jakąś cuchnąca maść, a na dodatek zawiadomił mamę... Pięknie, Ochrzan murowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home