Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

niedziela, 19 czerwca 2016

Aria - Nowe stanowisko

Było piękne popołudnie. Ja wylegiwałam się w Fluvius. To była idealna pogoda do wygrzewania się na słońcu. Leżałam na skale, obok której przepływał strumyk. W dodatku jeszcze wcześniej zapolowałam na zająca, więc nie byłam głodna.
Odpoczywając uświadomiłam sobie, że spełniłam już wszystkie kursy na maga. Raptownie otworzyłam oczy. Oczywiście chciałam dostać to stanowisko, ale... W tym celu musiałam skonfrontować się z naszym kochanym cesarzem. Westchnęłam i wstałam. No nic. Jakoś MOŻE uda mnie się zdobyć tą pracę. Powolnym krokiem ruszyłam w stronę zamku. Po ok. godzinie stałam już przed wielkimi wrotami zamku. Otworzyłam je i weszłam do majestatycznej budowli. Szłam po korytarzach zagubiona, gdyż nie wiedziałam, gdzie znajduje się komnata władcy. Na szczęście spotkałam strażnika, który odprowadził mnie pod drzwi pokoju Red Rose. Oczywiście nie obyło się bez mnóstwa pytań typu: "Kim jesteś?", "Czego chcesz od króla?", "Na pewno nie zrobisz mu niczego?" itp. Złapałam głęboki wdech i zapukałam.

Red Rose
Właśnie wróciłem do swojej komnaty po pooranym pływaniu na Luminosum. Tak, wstałem rano. Nie spodziewalibyście się, prawda? Ja też, jednak nie mogłem spać całą noc, przez moją księżniczkę. Głupie uczucie... tak myśleć o niej i o tym co byśmy mogli razem osiągnąć. Byłoby miło.
Kończąc kaczkę, usłyszałem pukanie do komnaty. - Wejść! - krzyknąłem, nie przeszkadzając sobie w jedzeniu. Drzwi się otworzyły a ku moim oczom ukazała się najpiękniejsza wadera w całej Arcanterze. Przełknąłem ostatni kęs mięsa i uśmiechnąłem się. - Proszę, proszę. Stęskniłaś się? - wstałem i udałem się powoli w jej stronę. - Też tęskniłem. - szepnąłem jej na ucho, po czym otarłem się łbem o jej szyję. - Co powiesz kochanie? - zapytałem, okrążając ją, po czym usiadłem przed nią.

Aria
Zignorowałam jego zachowanie. W zasadzie takie czułe słówka i gesty nie ruszają mnie. Tak było, jest i będzie. Nie odczuwałam nic poza obojętnością do Red Rose'a. Może i jego wygląd był ładny, ale charakter i zamiary basiora totalnie przeciwne. Jak zacząć tą rozmowę? Chyba podziękuję za ukłony. Powiem krótko i zwięźle. - Przyszłam tu, gdyż chciałabym zostać magiem. - powiedziałam dość poważnie.
Czekałam na reakcję samca. Czyżby będzie oczekiwał czegoś w zamian za stanowisko? Nie zdziwiłabym się, gdyby tak było. W końcu on jako cesarz może wszystko. Nikt go za to nie ukaże. Może nawet zażądać zamordowania wszystkich wader lub basiorów.

Red Rose
Wadera totalnie mnie zignorowała, co nie było miłe. Kiedy do niej dotrze to, że mnie kocha i ubóstwia! No kiedy! Tracę do niej cierpliwość... - Przestań! - warknąłem ze wściekłością, odwracając się od niej i podpalając najbliższe przedmioty. Spojrzałem na ogień, po czym zgasiłem go. - Dla ciebie wszystko. - oznajmiłem po chwili, ze spokojem i czułością. Nie odwróciłem się do niej, nadal byłem zły... - A teraz wyjdź. - odparłem ozięble. Nie chciałem jej już dzisiaj widzieć.

Aria
Basior wyglądał na niezadowolonego. Może jednak przestanę go aż tak ignorować? Ten psychol jest już chyba na skraju wytrzymania, a nie chcę, żeby mnie podpalił. Eh... Cichutko westchnęłam i szybkim krokiem wyszłam z królewskiej komnaty. Bezszelestnie zamknęłam drzwi. Następnie wolniejszym chodem kroczyłam po czerwonej wykładzinie. Droga powrotna była szybsza niż ta wcześniejsza. Po wyjściu z zamku udałam się nad jezioro w Luminosum. Podróż tam trwała około 15 - 20 minut. W tym czasie podziwiałam otaczającą mnie florę. W zasadzie tylko w tej dziczy mogłam zapomnieć o swoich problemach i czuć prawdziwy smak wolności. Tylko teraz miałam od czasu do czasu w głowie przemykającą myśl o tym, iż oficjalnie zostałam magiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home