Tego dnia miałem cudowny humor, chciałem krzyczeć na cały głos, niech wszyscy wiedzą o moim szczęściu. Jednak nie, nie jestem taki, wszystko zostało wytłumione i kiedy już zmierzałem w stronę naszej biblioteki, w wiosce, spotkałem ją. Tą samą waderę, tą, która też chciała zostać magiem. Na pewno się ucieszy jeśli jej o tym powiem. Tak jak pomyślałem, tak zrobiłem.
- Cześć. - przywitałem się. - Jak mija dzień? - zapytałem z grzecznością i jednocześnie zaciekawieniem. W sumie to chciałem wiedzieć co u niej, jednak bardziej chciałem powiedzieć jej o moim szczęściu.
Aria
Przemierzałam tereny Arcanterry. To zajęcie bardzo mnie relaksowało. Uwielbiałam patrzeć na otaczającą mnie florę oraz słuchać śpiewów ptaków. Podczas takich spacerów odrywałam się od rzeczywistości i zagłębiałam się w moich myślach. Z tego stanu wyrwał mnie znajomy głos.- Cześć. Jak mija dzień? - spytał basior.
Od razu wiedziałam, że to Ikelos. W odpowiedzi delikatnie uśmiechnęłam się.
- Bardzo dobrze. - odparłam.
Widziałam, że wilk był z jakiegoś powodu szczęśliwy, lecz nie wiedziałam z jakiego. Nie będę się dopytywała, może to tylko pozory? Nagle przypomniało mi się coś; nasz wspólny trening. Postanowiłam właśnie o to zapytać.
- Pamiętasz jeszcze swoją propozycję? O treningu? - dopytywałam.
Samiec chwilę się zastanawiał po czym skinął głową na znak, że pamięta.
- Może teraz byśmy to zrealizowali? - zapytałam.
Ikelos
Oczywiście, że pamiętałem o naszym treningu i w sumie to bardzo dobrze, że się spotkaliśmy. Poznamy się bliżej i może ktoś mnie w końcu od tych kamieni odciągnie, bo siedzę tam całymi dniami. Zresztą, ona też chciała zostać magiem, więc będzie przyjemnie spędzić z nią trochę czasu, oczywiście mam taką nadzieję. Wadera nie wydaje się jakaś inna czy niepoczytalna, jest całkiem miła. - Świetny pomysł. - oznajmiłem z uśmiechem. - To może się wybierzemy na plażę czy proponujesz jakieś inne wietrzne miejsce? - zaśmiałem się lekko, żeby było nieco weselej.
Aria
Chwilę rozważałam słowa basiora.- Myślę, że to dobre miejsce. - odparłam pogodnie.
Chwilę później ruszyliśmy w stronę plaży. Tak właściwie to nigdy jej chyba nie odwiedzałam, więc to była okazja, żeby lepiej poznać tereny Arcanterry. Przez pewien kawałek drogi szliśmy bardzo cicho. W końcu jednak postanowiłam ją zakłócić i rozpocząć rozmowę.
- No więc... Masz jakąś rodzinę w tej krainie? - spytałam.
Tak właściwie to nie miałam pojęcia skąd takie pytanie przyszło mi do głowy. Jakoś nie zastanawiałam się nad konkretnym tematem i tak wyszło.
Ikelos
Spacerowaliśmy w ciszy, ponieważ nie chciałem jej przeszkadzać. Nie odzywała się i wyglądała na lekko zamyśloną, jednak po pewnym czasie padło to pytanie. Nie wiedziałem czy jej powiedzieć czy może lepiej nie... a co jeśli poznała już Red Rose? On jest okropny, nie chciałbym być z nim kojarzony. Mogłaby się do mnie uprzedzić czy coś, jednak po chwili rozmyślań... Powiem. - Mam tylko brata. - oznajmiłem ze spokojem, patrząc na waderę. - Chyba kojarzysz cesarza, prawda? - zapytałem, mając nadzieję, że jeszcze go nie poznała.
Aria
Moje serce zabiło szybciej. Jak to możliwe, że ten idiotyczny cesarz jest jego bratem?! A może chodzi mu o kogoś innego?- Mówisz o Red Rose? - zapytałam z lekkim niepokojem.
Obawiałam się tylko jednej rzeczy; Ikelos będzie się zachowywał jak jego brat. Nie znosiłam podlizujących się basiorów. Phi! Wręcz nienawidziłam. A co jeśli on jest inny? Miałam taką nadzieję. Wydaje mi się, iż to rodzeństwo za bardzo nie lubiło swojego towarzystwa. Red Rose nie wspominał o swej rodzinie; Ikelos też. Chyba mieli ku temu powody. Właśnie w tej chwili pożałowałam tego pytania. Mogłam zadać inne pytanie, np. "Ile czasu już jesteś w tej krainie?". W niepokoju oczekiwałam odpowiedzi samca.
Ikelos
Oh, czyli jednak poznała mojego brata. Mam jedynie nadzieję, że niczego złego o mnie nie myśli. Jestem totalnie inny niż mój brat, w końcu wybrałem życie w wiosce a nie w zamku, to czegoś dowodzi. Skromność. - Owszem, właśnie o niego mi chodzi. - oznajmiłem obojętnie, ponieważ nie czułem do niego większej więzi niż każdy inny wilk. Jest jedynie cesarzem, a to, że przy okazji jesteśmy spokrewnieni, to już nie istotne. - Mam nadzieję, że ci się nie naprzykrzał. - dodałem po chwili. Chociaż nie byłem pewny czy ona go w ogóle poznała. Każdy zna imię władcy... przynajmniej tak mi się wydaje. Jednak ten niepokój w głosie?
Aria
Odwróciłam wzrok od Ikelosa. Dostrzegłam, że zza drzew wychyla już się piaszczyste podłoże.- Już zaraz będziemy na plaży. - powiedziałam zmieniając temat.
Przyspieszyłam kroku. Po minucie staliśmy już na piasku. Morska bryza lekko okalała nasze pyski, a szum morza był bardzo relaksujący. Bardzo lubiłam to miejsce. Odwróciłam głowę w stronę basiora.
- Zaczynamy? - spytałam.
Wilk odpowiedział skinięciem głowy. Na sam początek posłałam dość małą kulkę w stronę wody. Roztrzaskała się ona na tafli jakieś dziesięć metrów od nas.
- Teraz twoja kolej. - stwierdziłam.
Ikelos
A jednak... naprzykrzał. Nie bez powodu przecież odwróciłaś wzrok, prawda? Co on ci zrobił? Powiedz mi wszystko, a ja z nim pogadam. Nie wiele to da, wiem. Ty też to dobrze wiesz. Może masz rację? Nie mów. Na słowa iż zaraz będziemy na plaży, skinąłem tylko łbem. Nie mówiąc nic, nie drążąc tematu, jednak... chciałbym wiedzieć co rudy zrobił, znowu... Przeprosiłbym, tak jak zawsze, jednak wiem, że to nie dałoby nic.
Rozejrzałem się po okolicy, plaża... zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Cudowne miejsce. Widząc kulkę powietrza wadery, uśmiechnąłem się do niej i posłałem taką samą. Miała rację, najpierw rozgrzewka a potem poćwiczymy coś trudniejszego. Władza nad powietrzem przychodziła mi z łatwością, chociaż nie zawsze... ataki są efektowne, jednak nie silne. To moja słaba strona...
Aria
Basior również uczynił ten sam ruch co ja. Postanowiłam teraz spróbować czegoś trudniejszego. Mianowicie chodziło o to, iż poślę na wodę "ścianę powietrza" i na chwilę zatrzymam jej kawałek. Tak też uczyniłam. Stworzyłam niewidzialny "mur" i pchnęłam nim o wodę. Wymagało to trochę siły, ale udało się; osiągnęłam zamierzony efekt. Chwilę później, kiedy bariera zniknęła, fale ponownie zgrały się z pozostałą częścią morza. Spojrzałam na mojego towarzysza. Byłam ciekawa jak Ikelos sobie z tym poradzi. Wyglądał na wilka, który już nie raz używał magii. Może sam zaproponuje coś innego? Miałam taką cichą nadzieję.Ikelos
Uśmiechnąłem się do wadery i czekałem na jej ruch, aż w końcu doczekałem się. Ściana powietrza była bardzo efektowna, widać było też, że jest to dosyć trudny cios. Nigdy nie próbowałem robić czegoś takiego... może powinienem się tym zająć? Kto wie, kiedy taka umiejętność mi się przyda. Jako iż wadera poszła na całość, to i ja postanowiłem coś zrobić. Coś innego... Moim ulubionym ruchem było tornado, które no cóż... za silne to nie jest, ale za to jak ładnie wygląda. Do tego postanowiłem dodać trochę kropelek wody, a jako iż słońce tu świeci, stworzyłbym tęczowe tornado. Tak! To genialny pomysł, który na pewno jej się spodoba! Nieco podekscytowany, zabrałem się za to co zamierzałem.
Najpierw za pomocą kuli powietrza uderzyłem w wodę, która prysnęła na wszystkie strony. W ułamku sekundy stworzyłem malutkie tornado, które podniosło wodę ku górze, skierowałem je nieco bardziej w morze a delikatne kropelki wody unosiły się. Słońce zrobiło swoje... tęcza. Utrzymywałem wir jeszcze przez chwilę, gdyż wyglądał cudownie! Miałem nadzieję, że wilczyca będzie zadowolona.
Kiedy wir opadł, spojrzałem na waderę z uśmiechem.
Aria
Tornado basiora było niesamowite! Nie miałam pojęcia, że można stworzyć coś tak zachwycającego. Tym bardziej, że magia powietrza jest po części niewidzialna i dlatego dosyć trudno ją opanować.- Ten wir był piękny. - powiedziałam z zachwytem.
Widziałam, że Ikelos był bardzo zadowolony z tego, co przed chwilą stworzył. Pomyślałam, iż ja również mogłabym zrobić coś równie zachwycającego. Postanowiłam utworzyć różowe tornado. Może nie byłoby one tak samo niesamowite jak mojego towarzysza, ale i tak byłabym z niego dumna.
Już wcześniej widziałam drzewo wiśni rosnące niedaleko. Za pomocą silnego podmuchu wiatru zerwałam większość liści z rośliny. Powoli zataczałam je w koło, tworząc wir. Po chwili tornado było w odcieniach jasnego różu. Na sam koniec uniosłam je do góry i "zniszczyłam". Właśnie wtedy powoli opadały na nas piękne kwiaty wiśni.
Ikelos
Widząc iż wadera była zachwycona moim tęczowym wirem, moje serce zaczęło bić nieco szybciej. Dziwne uczucie mnie ogarnęło, gdy usłyszałem jej głos. Nie było to nic nie miłego, wręcz przeciwne, nawet było to przyjemne, jednak nie byłem w stanie tego nazwać. Tak jak szybko się pojawiło, tak też szybko zniknęło. Pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego. Dlaczego? Zacząłem nad tym rozmyślać, jednak po chwili, moja uwaga wylądowała na poczynaniach wadery. Trochę szkoda było mi liści z tego drzewa i kwiatów, bo co jeśli pracowite pszczółki jeszcze tutaj nie były? Drzewa są bardzo ważne, dają cień, schronienie i pożywienie.
Widząc wir powietrza w którym wirowały różowe kwiaty i malutkie listeczki, byłem jak zahipnotyzowany. Widok ten był tak przepiękny, że zaprało mi dech w piersiach. Po chwili Aria postanowiła zniszczyć swoje dzieło, na rzecz czegoś równie cudownego. Różowe płatki padały na nas niczym lekki śnieżek, unosiły się i wirowały. Kiedy ostatni tańczący płatek upadł na ziemię, skierowałem wzrok na waderę. Patrzyłem na nią, nie mówiąc nic. Starałem się coś zebrać, by to opisać, jednak po chwili oznajmiłem proste - To było cudowne. Nie jestem w stanie stworzyć czegoś tak pięknego. - uśmiechnąłem się do niej.
Aria
Popatrzyłam na niego wzrokiem pełnym radości. Słowa basiora były bardzo miłe. W zasadzie to nigdy nie dostałam tego typu komplementu. W tym momencie uznałam, iż nasz trening można uznać za zakończony. Nie był on może długi i wyczerpujący, ale ważne było to, że wspólnie spędziliśmy czas. - Wracamy już? Już zbliża się wieczór; trzeba zjeść kolację. - mrugnęłam przyjacielsko do basiora.
Tak właściwie to już czułam pewnego rodzaju zmęczenie. Ostatnio spałam bardzo krótko w nocy, więc to była idealna pora, aby odespać te godziny. Po dość długim spacerze dotarliśmy do wioski. Podczas podróży wymieniliśmy ze sobą parę zdań dotyczących m. in. naszych zdolności zielarskich itp. W wiosce pożegnałam się z Ikelosem i wróciłam do swojego domu na spoczynek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz