Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

środa, 29 czerwca 2016

Fumetsu - Kapłanka

To dzisiaj jest ten dzień. Dzień, w którym prawdopodobnie otrzymam moje upragnione stanowisko. Nareszcie będę kimś ważniejszym, niż tylko marnym mieszkańcem Arcanterry. Obudziłam się rano z wielkim entuzjazmem. Spełniłam już wszystkie kursy na kapłankę. Teraz tylko trzeba było udać się do cesarza. Z rana udałam się na spacer i jak zwykle zapolowałam na bażanta. Zjadłam szybko ptaka i wróciłam do zamku. Spytałam się jednego ze strażników, gdzie jest komnata władcy. Powiedział, że mam iść korytarzem prosto. Uczyniłam to, co mi rzekł. Po paru minutach stałam przed dużymi drzwiami. Były o wiele większe niż te nasze. Przez chwilę się zawahałam. Może będzie chciał mnie sprawdzić? A jak wszystkiego zapomnę?! Przełknęłam ślinę.
- Spokojnie. Będzie dobrze. - wyszeptałam, wspierając samą siebie.
Wzięłam głęboki oddech, a następnie delikatnie zapukałam. Miałam nadzieję, iż nie będę przeszkadzała naszemu panu.

Red Rose
Śniła mi się ona, szara, piękna i dokładnie taka, jaką chciałem. Mogłem rozmawiać z nią, śmiać się i płakać. Nie oceniała mnie, mojego zachowania, tylko po prostu była i kochała. Chciałbym jej się przypodobać, jednak nie wiem czy jestem w stanie się zmienić. Czego ona oczekuje? Może po prostu chce bym zabiegał o nią bardziej? Może się tylko ze mną droczy.
Nagle usłyszałem pukanie, które przerwało mi mój sen. Obudziłem się, zdenerwowany. Wrzasnąłem, a drzwi się otworzyły. Nie zamierzam wstawać z łóżka, załatwię sprawę szybko i wrócę do mojej królewny. 

Fumetsu
Usłyszałam wrzask. Weszłam ostrożnie do komnaty króla. Od razu złożyłam mu niski pokłon.
- Proszę wybacz mi mój panie, że przeszkadzam. - powiedziałam nie wstając. - Chciałam zapytać, czy mogłabym dostąpić tego zaszczytu i zostać kapłanką, mój drogi panie. - dodałam.
Nadal byłam w ukłonie. Cała się trzęsłam. Nie chciałam się upokorzyć na oczach władcy. Wolałam być w jego oku kimś, kto oddaje mu należyty zaszczyt. Miałam nadzieję, iż wszystko robię dobrze. Nadal oczekiwałam odpowiedzi. Bałam się jego reakcji. Widziałam, że cesarz dopiero obudził się. Nie miałam zamiaru go wybudzać ze snu, lecz niestety tak wyszło i żałuję tego...

Red Rose
Widząc szare futro, od razu zerwałem się na równe nogi. Miałem nadzieję, że to ona, jednak myliłem się. W sumie, ta wadera nie była zła... mógłbym rzecz, że dorównywała pięknem mojej ukochanej. Fakt, że bała się mnie sprawiał tylko, że nakręcałem się na nią. Oh, uległa i taka grzeczna. Podszedłem do niej i dokładnie jej się przyjrzałem. A co by tak, wystawić Arię? Byłaby zazdrosna i może wtedy w końcu zdałaby sobie sprawę, że jestem jej pisany.
- Tylko kapłanką? Nie chciałabyś wybrać innego stanowiska? - zapytałem z uśmieszkiem. Szkoda by było, gdyby taka wadera oddała się Arcanusowi. I co? Modlitwy cały dzień bez żadnej innej rozrywki? Toż to musi być nudne.

Fumetsu
Cesarz dokładnie mnie oglądał. Na jego pysku widać było uśmiech. Czułam lekki dyskomfort, no ale cóż... On ma prawo do wszystkiego i nie mogłam mu się sprzeciwić. Po chwili zapytał nie, czy nie chciałabym wybrać innego stanowiska. Postanowiłam mu odpowiedzieć zgodnie z prawdą.
- Wybrałabym stanowisko szamana, panie, lecz jest ono już zajęte. - rzekłam dosyć cicho. - Wybrałam kapłankę ze względu na to, iż ona również ma pewne uprawnienia do przywoływania duchów. - dokończyłam.
Wiedziałam, że istnieje jest dostępna praca drugiego szamana, ale on zajmowałby się czymś zupełnie innym. A może zwolniłby aktualniejszego szamana i wybrałby mnie? Byłoby to dobre rozwiązanie. Jednak zawsze przecież mogę zabić gościa od spraw śmierci. Nic mi nie stoi na drodze do tego. Powoli wstałam i spojrzałam w podłogę. Zachowywałam się w stosunku do niego tak samo, jak i do przywódcy mojego dawnego klanu. On też był grubą świnią.

Red Rose
Szaman, szaman i duchy. Masakra. Co się dzieje z moim ludem? Nikt przecież nie umiera, a w sumie... kapłanka mi się przyda. Niedługo ogłoszę zaręczyny z Arią, potem weżniemy ślub a ona to załatwi. Tak, to genialny pomysł, tak genialny, że aż nie zapytam o stanowisko cesarzowej. Chcę tamtą i tyle. Ehh, co się ze mną dzieje? Powoli zaczynam się tego bać... Tego przyjemnego uczucia, kiedy ją widzę, kiedy ją słyszę i kiedy o niej myślę. To jest okropne i jednocześnie przyjemne. Chcę tego doświadczać, ale to uniemożliwia mi kontakt z innymi. Nawet już mi przeszło. Dam stanowisko szarej i niech odejdzie. Nie potrzebuję jej.
- Dobrze więc, kapłanka to dobry wybór. Zapisz się na kamieniu przy wyjściu i ciesz się stanowiskiem. - oznajmiłem z wyższością, po czym odwróciłem się od niej i spojrzałem przez okno. Wadera zrobiła to co kazałem i wyszła, żegnając się ze mną tak jak należy. Podobało mi się jej zachowanie, jednak bardziej kręciła mnie tamta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home