Będąc już trochę na tych terenach, zaczęłam rozmyślać nad swoim stanowiskiem. Kogo by chciał mój cesarz? Kaprala czy może nauczyciela mocy? Jako iż znam się na żywiołach, pomyślałam, że rozwinę tę umiejętność jeszcze bardziej. Może i nie lubię szczeniąt, jednak roczniak to już nie szczenię, umie mówić i sam się sobą zajmować a ja będę mieć przyjemność z traktowania go jak ścierwo. W sumie, to fajnie by było zostać nauczycielem, chociażby sama przyjemność z posiada takiej wiedzy.
Ruszyłam na Luminosum w celu szukania inspiracji, musiałam dokładnie przemyśleć to, w jaki sposób pomóc tym młodym łbom w odkrywaniu ich zdolności. Z ogniem nie będzie problemu, bowiem jest to mój żywioł. Ogień jest szalony i najlepiej odkrywa się pod wpływem szału, chociażby na treningach. Furia i gniew to coś, co sprawi, że odkrycie żywiołu będzie proste. Z powietrzem też miałam do czynienia, bowiem generał był magiem powietrza i mi o nim opowiadał. Wiatr, trzeba po prostu znaleźć wietrzne miejsce a potem emocje i magia zrobią swoje.
Stojąc nad brzegiem jeziora, wpadłam na pomysł odkrywania magii wody. Szczerze jej nienawidziłam, więc niech te szczyle cierpią. Każę im pływać tak długo, do czasu, kiedy się nie nauczą panować nad wodą. Tak, to genialny pomysł! Oh, czyżbym się napaliła na stanowisko nauczyciela? Niemożliwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz