Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

czwartek, 23 czerwca 2016

Ikelos - Starożytne tajemnice

Zawsze zastanawiałem się nad swoim imieniem. Dlaczego rodzice nazwali mnie akurat tak, a nie inaczej? Dlaczego Red Rose to Red Rose. Dziwne, że mój brat kojarzony jest z czerwoną różą, którą tak bardzo lubię. Piękny to kwiat, lecz mój brat już taki cudowny nie jest. A może nie bez powodu się tak zwie? Róża ma kolce, tak samo jak i on. Hmm... muszę się czegoś o tym dowiedzieć.
Było już południe. Wybrałem się do naszej małej biblioteczki, gdzie znalazłem... księgę. Tak, zwykłą, starą księgę. Myślałem, że wszystkie księgi zaginęły, że zamiast nich mamy kamienie. Jednak, historia jest historią i trochę jej tutaj zostało. W końcu mapa Arcanterry to zwykły stary zwój, papier. Otworzyłem ją, jednak... nie wiem co to za znaki. Może poszukam czegoś w kamieniach? Powinno być coś o historii, jeśli nie tutaj to w zamku.

obrazek

Aria
Wstałam późnym rankiem. W zasadzie to nie wiedziałam co mam robić. Po chwili namysłu posłuchałam brzucha i udałam się na śniadanie do wspólnej spiżarni. Tam z kolei wybrałam do zjedzenia dużego zająca. Byłam bardzo głodna, więc wystarczyło parę kęsów i przede mną leżały same kości. Wyszłam z pomieszczenia i intuicyjnie pokierowałam swoje łapy w stronę zamku. Chciałam odwiedzić bibliotekę, ponieważ dawno tam nie zaglądałam. Droga trwała paręnaście minut. Po chwilowym błądzeniu w zamku na trafiłam na pomieszczenie wypełnione wiedzą. Rozejrzałam się po bibliotece i zobaczyłam Ikelosa. Miał przy sobie... księgę? Podeszłam do niego z zaciekawieniem.
- Myślałam, że wszystkie księgi zostały zniszczone. - powiedziałam do basiora.

Ikelos
Kiedy szukałem czegoś na temat ksiąg, całkowicie nie zauważyłem kiedy wadera do mnie podeszła. Lekko drgnąłem, gdyż mnie zaskoczyła, po czym uśmiechnąłem się. - Ja też. - powiedziałem, po czym za pomocą telekinezy, otworzyłem księgę i pokazałem Arii te znaki. - Nic z tego nie rozumiem i miałem nadzieję, że coś znajdę tutaj. - wytłumaczyłem, rozglądając się po regale z historią Arcanterry. - Niestety, wiele kamieni zaginęło. - dodałem po chwili, zatrzymując wzrok na szarej samicy.

Aria
Postanowiłam pomóc Ikelosowi. Sama byłam ciekawa tego, co tam pisze.
- Pomogę ci. - posłałam mu pogodny uśmiech.
Basior kiwnął głową i powrócił do przeszukiwania kamieni.
Podeszłam do jednej z półek i zaczęłam czytać podpisy na kamieniach, które były w zrozumiałym dla nas języku. Nawet po długim czasie szukania jakiejkolwiek wskazówki nie natrafiłam na żadną... A może? Dostrzegłam coś wystającego zza mapy na ścianie. Szturchnęłam delikatnie nosem kawałek starego papieru. Po chwili wypadł zza niego zakurzony kamień. Za pomocą telekinezy zaniosłam go do Ikelosa. Wspólnie go otworzyliśmy, a widok był zadziwiający. Widać było, że dawne kamienie różniły się bardzo od tych nowszych.

Ikelos
Szukałem czegoś po drugiej stronie regału, jednak niczego nie udało mi się znaleźć. Otworzyłem księgę po raz kolejny i zacząłem się przyglądać tym znakom, jednocześnie kierując się w stronę posłań i stolików zrobionych z pni.
Odłożyłem księgę i nachyliłem się, dalej rozmyślając o co tu w ogóle chodzi. Może to księga zaklęć? Runy? A może po prostu spisana historia czy legenda w pradawnym języku? Wszystko, to mogłoby być naprawdę wszystko.
Rozmyślając tak nad tym, zauważyłem, że Aria coś znalazła. Był to różowo-fioletowy kamień, w ogóle nie obrobiony, przez co można było się nim skaleczyć. Współczesne kamienie mają owalny kształt i są idealnie oszlifowane. Jednak nowe znalezisko działało dokładnie tak samo. Wystarczyło dotknąć łapą i zaprosić ducha do rozmowy.
Ku naszym oczom ukazała się fioletowa mgiełka, zwykła mgiełka... Nie wiedząc nic na ten temat, milczeliśmy. Spojrzałem na waderę, ona na mnie, jednak żadne z nas się nie odezwało. Po chwili kamień zaczął się mienić, powodując iż mgiełka przypominała teraz gwieździste niebo. Srebrne iskierki zaczęły tańczyć, tworząc okrąg, w którym znajdowało się fioletowe światełko. Ku naszemu zdziwieniu, usłyszeliśmy męski głos - Paxipaze upxeze pseuplamze omiyetau.

Aria
Usłyszeliśmy męski głos, którego niestety nie mogliśmy zrozumieć. Po chwili głos ucichł, a nad kamieniem pojawiła się fioletowa postać wilka. Co chwila znikała i pojawiała się, jakby była uszkodzona. Z tego co zrozumiałam to hologram wymówił: Tapayenuga Tayetaupacronsig. W zasadzie nie przychodziły mi żadne myśli do głowy co do jego wypowiedzi. Nigdy nie słyszałam takich słów - jeśli to słowami można w ogóle nazwać. Popatrzyłam się uważnie na fioletowego ducha, a później zilustrowałam całą bibliotekę. Na ścianach widniały malowidła, którym nigdy za specjalnie się nie przyglądałam... A może one pomogłyby pomóc nam w rozwiązaniu zagadki tego starego kamienia? Chwilę później dostrzegłam namalowanego białego wilka. Wstałam z legowiska i powolnym krokiem, cały czas patrząc się na niego, zbliżałam się w jego stronę.

Ikelos
W jakim on języku mówi? Myślałem, że wszyscy w Arcanterze się dobrze rozumieją. Czy to wilk czy jeleń, rozumiem co mówi... co też bywa czasem smutne, dlatego zabijam szybko i z zaskoczenia.
Obserwowałem fioletowy obraz, który co chwila przybierał inne kształty, jednak najczęściej była to zwykła mgła. Może ten kamień jest zepsuty, albo po prostu w tamtych czasach nie mieli takiego klarownego zapisu? Możliwe.
Spojrzałam na moją towarzyszkę, która podeszła do ściany i uważnie przyglądała się malowidłom. W tym czasie, fioletowo-różowa mgiełka powiedziała "Hypnos", po czym wszystko zniknęło. Podszedłem do wilczycy i także zacząłem oglądać obrazy. - Jak myślisz? Czy ten kamień ma coś wspólnego z nimi? - oznajmiłem, cały czas patrząc na ścianę.

Aria
Uważnie badałam obrazy wzrokiem. Niby nic szczególnego, ale... Nagle zauważyłam starożytne pismo obok namalowanego białego wilka. Przymrużyłam delikatnie oczy.
- Spójrz. - wskazałam łapą na tajemnicze litery. - To chyba te samo pismo co w księdze. - wytłumaczyłam szybko.
Ikelos także przypatrywał się uważnie malowidłom. Zrobiłam parę kroków w bok. Z kolei w tym miejscu były same słowa. W zasadzie... Już je kiedyś widziałam. Nie pamiętam tylko gdzie...
- Możliwe jest to, iż je niegdyś widziałam. - obróciłam głowę w stronę basiora.
Tak... Już mi się przypomina! Pewnego razu zamiast kamienia o alchemii wzięłam jakiś inny. No i tam było parę takich znaków. Jedyne co teraz mogłam odczytać to wyrazy "avatar; nasz wybawiciel". Opowiedziałam to wszystko memu towarzyszowi.

Ikelos
Spojrzałem na napis i rzeczywiście, to samo pismo. - Masz rację. - oznajmiłem, spoglądając raz na księgę, raz na napis. Mimo tego wszystkiego, nadal nie wiedziałem jak odczytać te słowa. Zacząłem się zastanawiać nad tym, jak bardzo to wszystko jest stare. To język pradawnych i to jest pewne. Kiedy oni żyli i czy mamy coś z nimi wspólnego?
Słysząc słowa wadery, spojrzałem na nią z lekkim zaskoczeniem. Jak to? Widziała to? Kiedy? - Avatar? Nasz wybawiciel? - zapytałem retorycznie. Nie sądzę, iż ona będzie coś wiedzieć. - Może poszukamy czegoś na temat avatara? - zaproponowałem. - Na pewno musi coś tutaj być w naszym języku. - uśmiechnąłem się do niej. Ta zagadka była coraz bardziej interesująca, zwłaszcza, że mamy trop.

Aria
Kiwnęłam głową na znak, iż się zgadzam. Ponownie zaczęliśmy przeszukiwać kamienie. Było ich mnóstwo, więc bardzo dużo czasu nam zajęło obejrzenie połowy z nich. W zasadzie nad jednym musieliśmy spędzić przynajmniej parę minut. Po prostu pytaliśmy wilcze hologramy o avatara. Jedynie parę z magicznych głazów udzieliło nam jakichkolwiek informacji. Na przykład, że tym białym wilkiem na ścianie był Hypnos. W zasadzie tylko tyle... Gdy pytaliśmy kamieni o avatara, one dziwnie się zachowywały. Podobnie do tego starego. Tak samo zacinały się i po chwili wyłączały. Zmęczona już tym wszystkim, wzięłam kamień z działu "Dowodzenie". O dziwo błękitna postać zaczęła normalnie opowiadać o poprzednich władcach. W tym o Hypnosie. Ruchem łapy zaprosiłam do siebie Ikelosa. Uważnie wsłuchiwaliśmy się w jego gadaninę.

Ikelos
Szukałem odpowiednich kamieni, jednak większość nie była przetłumaczona. Opisy były stare, najczęściej prawie niewidoczne lub też zapisane za pomocą starożytnych znaków, które były mi całkowicie obce. Widocznie nasze królestwo nie jest zbyt zainteresowane bibliotekami. Mogliby wziąć się za tłumaczenie opisów a nie jedynie nazw. Przez to wszystko, szukanie było bardzo męczące. Dotknij, poproś o pojawienie się i uzyskaj odpowiedź, że nic na ten temat nie wiadomo.
W końcu mojej towarzyszce udało się coś odnaleźć. Podszedłem do niej i wsłuchałem się w hologram. Mówił trochę o moim ojcu i matce, oraz moich dziadkach i pradziadkach... W końcu usłyszeliśmy coś o tajemniczym białym wilku - Hypnosie. Okazało się, że był on magiem czterech żywiołów. Jak to? Czterech? Nie chciało mi się w to wierzyć, przecież nikt nie może mieć wszystkich żywiołów.
Słuchając postaci dalej, dowiedzieliśmy się też o innych avatarach oraz ich rządach. - Możesz mi powiedzieć, co to jest? - zapytałem niebieskiej postaci, pokazując jej księgę, jednak w odpowiedzi dostałem jedynie "Nie wiem". Cóż, przynajmniej wiemy, że Hypnos był avatarem, który uratował nasze ziemię i tym samym poświęcił swoje cztery żywioły.
- Wiesz co Aria. Jestem tym wszystkim zmęczony, a nadal nie mamy odpowiedzi na pytanie. - westchnąłem. - Lepiej zaniosę księgę tam gdzie była, zanim strażnicy się dowiedzą. - dodałem po chwili. Tak, książka była jedna i nie mogliśmy jej nigdzie zabierać. Wiadomo, antyk.
Wadera pokiwała głową na znak, że się ze mną zgadza. Widać było, że też jest tym wszystkim zmęczona. - Do jutra. - uśmiechnąłem się do niej na pożegnanie i poszedłem odnieść tajemniczy przedmiot.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home