Od pierwszego spotkania z biblioteką, przychodziłam tam prawie codziennie. Po jakimś czasie wiedziałam już chyba wszystko o ezoteryce. Ostatnio hologram zaczął się powtarzać i nic nowego nie mogło wpaść do mojej głowy. To oznacza, że moja wiedza jest już maksymalna, prawda? W każdym bądź razie przypadkowo poznałam Moon. Była dość sympatyczna, choć też odrobinę... Dziwna. Była w tym samym wieku co ja, a jej żywiołem była Psychika. Często gadała dziwne rzeczy. Znaczy zawsze, kiedy byłam obok niej. Czyli... 3 razy? Chyba tak. Zbytnio nie zwracałam na nią uwagi. Jednakże dzisiaj bardzo jej potrzebowałam. Była jedyną samicą, którą poznałam w zamku. Nie chciałam wykorzystać do tego Festa, bo... bo tak. Był po prostu zboczony. Tak czy inaczej w końcu ją znalazłam. Przyglądała się obrazowi na korytarzu. Podeszłam do niej.
- Chcesz, abym ci przepowiedziała przyszłość? - walnęłam prosto z mostu.
Moon odwróciła się do mnie. Była trochę zdziwiona.
- Ale... jak? - zapytała zdezorientowana.
A ja myślałam, że jest mądra...
- Chodź, to ci pokażę. - odparłam dosyć sucho.
Wadera podążyła za mną do mojej komnaty. Na miejscu poleciłam jej, żeby usiadła. Ja stanęłam przed nią. Następnie dotknęłam jej łap i zamknęłam oczy. Pierwszy raz to robiłam i nie oczekiwałam jakiejś długiej wizji. Po chwili zobaczyłam coś.
Wadera właśnie wychodziła. Zamknęła drzwi i nagle wpadła na kogoś. Tym kimś był strażnik pilnujący mieszkańców zamku. Basior pomógł wstać samicy i przepraszał ją za to całe zajście. Ona mu wybaczyła. Oboje byli trochę zawstydzeni, jednak chwilę później samiec zaproponował wspólny spacer wieczorem.
Wizja urwała się, a ja otworzyłam oczy. Opowiedziałam Moon to, co widziałam. Była tym lekko zszokowana. Wilk wstał i kierował się w stronę drzwi. Gdy ona wyszła, usłyszałam cichy wrzask. Wiedziałam, iż mam rację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz