Po południu wyszłam z mojej komnaty i udałam się do lasu, by się z czymś pobawić. Nie wiem, może zając czy wiewiórka? Chociaż, rudzielec byłby ciekawszy, ale mogłabym spalić połowę lasu a za to pewnie byłaby jakaś kara. Trudno, zobaczę co uda mi się spotkać.
Las to cudowne kolorowe miejsce, oczywiście ten po drugiej stronie rzeki. Ja jednak spacerowałam tuż przy murach zamczyska, gdzie przeważał kolor zielony. Nie chciało mi się iść dalej, zwłaszcza, że trudno przedostać się przez rzekę. Ostatnim razem udało mi się znaleźć kłodę, ale nie jestem pewna czy nadal się tam znajduje. Nie ważne.
Spacerując przez dłuższy czas i odpowiadając na zaczepki ptaszyska, zgłodniałam. Całe szczęście, że teraz, bowiem znalazłam zająca. Nie zastanawiając się dłużej, zaczęłam za nim biec, rzucając w niego ognistymi szablami. Szarak się nie poddawał i co chwila odpowiadał na ataki swoimi wodnymi biczami. Jako iż są to zwierzęta dość głupie, uderzył w drzewo i sam siebie ogłuszył. Idealna okazja by wgryźć się w jego kark. Polowanie udane!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz