Foxy
Leżałam w swojej komnacie, rozmyślając o cesarzu, który ostatnio chyba nie był w humorze. Jak śmiał mnie potraktować tak oschle? Niech sobie nie myśli, że mnie to zniechęca, bowiem wpadnie w moje sidła. Zasiałam już ziarenko w jego głowie a kiedy sobie to przemyśli, sam zacznie za mną uganiać. Nie będzie mógł spać, jeść ani pić i to wszystko dzięki mojej osobie. Nagle zaczęło burczeć mi w brzuchu, a to dobra okazja by na coś zapolować. Ostatnio jadłam tydzień temu, więc wypadałoby się czymś zająć. Wyszłam z komnaty i udałam się w stronę Lasu, który jest tuż za murami. Jest tam dużo małych zwierząt i bez problemu coś ogarnę. Po dłuższym spacerowaniu natknęłam się na zająca, który był idealny na przekąskę. Zaczęłam się skradać a ta mała istotka niczego się nie spodziewała. No tak, jestem ruda a tu jest czerwono. Idealnie! Miałam już się rzucić do biegu, kiedy potknęłam się o coś i wypłoszyłam szaraka. Rozejrzałam się, ale nic tu nie było, po chwili dotarł do mnie śmiech.
- Głupie ptaszysko! - warknęłam i posłałam kulkę ognia w stronę czarnego ptaka, który zaraz po tym odleciał.
- Mag ziemi się znalazł. - mruknęłam pod nosem i ruszyłam dalej.
Moje oczy zauważyły szarego wilka, który szedł w kierunku lodowatej krainy. Byłam ciekawa po co, więc zaczęłam za nim podążać, jednakowoż zrezygnowałam po dłuższej chwili. Zimno, mokro i nie przyjemnie! Brrr! A z tego co widzę, wadera tylko łazi tutaj bez celu.
Fumetsu
Drzewa w Glacies były dosłownie zamarznięte. Pokrywał je dość gruby lód. Po za tym nie było tu żadnych dobrych gałęzi na opał. Westchnęłam i pokierowałam się w stronę normalnego lasu. Znowu trafiłam na trop intruza. Może to szpieg? Chętnie bym sobie powalczyła z nim; a raczej z nią, gdyż zapach wskazywał na waderę. Kroczyłam cicho pomiędzy drzewami, uważnie się rozglądając. Przy okazji zbierałam gałęzie. Nagle smród obcej wadery był na tyle silny, że musiała być gdzieś w pobliżu. Zostawiłam gałęzie i podążyłam jej tropem. Po chwili ujrzałam ją; ruda, pewnie krocząca samica. Chyba czas przerwać tą jej pewność. Szybko, lecz bezszelestnie, okrążyłam ją z daleka. Następnie wyszłam z krzaków, stając przed nią.- Nie za pewnie się tu czujesz? - zapytałam z pogardą.
Wadera nie wyglądała na zbyt mądrą. Oczekiwałam odpowiedzi w stylu 'Przepraszam. Już stąd idę...'.
Foxy
Wychodząc z Glacies, znalazłam się ponownie w lesie w poszukiwaniu zwierzyny. Spokojnie sobie spacerowałam, aż nagle przed mnie ukazała się szara postać. Z automatu odskoczyłam trochę, bowiem wadera mnie przestraszyła. Lekcja na dziś, bądź zawsze czujnym, jednak jest to zbyt męczące. Czując jej zapach, stwierdzam, że jest to ta sama samica, która spacerowała po zamarzniętej krainie. Masakra! Jak ona może chcieć przebywać tam z własnej woli? Pewnie mag wody, innego wytłumaczenia nie ma. - W Lesie? Nie wiem czy widzisz, ale idealnie tutaj pasuję. - odparłam mierząc ją wzrokiem. Nie była miła, to ja też nie będę, proste.
Fumetsu
A jednak była śmiała. Wolę takie wadery, niż te wstydliwe i zagubione. Poczułam, że zaraz zacznie się między nami walka. Tylko jaki ona posiadała żywioł? Niestety na razie nie mogłam się dowiedzieć. Wiedziałam jedno; nie poddam się. Nawet jeśli ona jest silniejsza to i tak nie ucieknę. Ta walka może skończyć się na dwa sposoby; albo ona podda się i ucieknie, albo ktoś nas rozdzieli. Nie miałam zamiaru rozgłaszać plotek na swój temat, że jestem agresywna. Wolałam być w jak najlepszym świetle widziana. Postanowiłam zaatakować znienacka. Obok mnie pojawiło się pięć płomieni. Szybkim ruchem łapą posłałam je w stronę wadery. Zrobiła unik, lecz tylko przed trzema, gdyż dwa trafiły ją w nogę i kark. Byłoby trochę słabo, gdyby była magiem wody lub ognia. W tedy ja nie miałabym przewagi. W każdym bądź razie samica patrzyła na mnie groźnie. Widziałam, że szykuje się do ataku.- Nie musiałaś wkraczać na mój teren. - uśmiechnęłam się zadziornie.
Choć teraz tak pomyślałam, że prowokacja jest złym ruchem.
Foxy
Ni z tego, ni z owego, zaatakowała mnie. Nie spodziewając się takiego zachowania po tym szarym puszku, zostałam dotknięta jej płomykami. Proszę, wadera ognia i szlaja się po Glacies? Coś tu jest nie tak, a zapewne tym czymś jest jej mózg. Masakra. Aż mi wstyd za takie wilki jak ona! Mimo wszystko, zachowałam spokój i przybrałam postawę obronną. Obserwowałam ją bardzo uważnie, a kiedy wydała z siebie te kilka słówek, zaśmiałam się. Jej teren? Ma poczucie humoru, muszę przyznać. - Twój teren? Jeśli mówisz o krainie śniegu, to śmiało. Będzie pasować do twojego charakteru, jednak nie wiem czy czarnuch nie będzie miał nic przeciwko. - oznajmiłam kpiącym tonem głosu.
Fumetsu
Czarnuch? Czy ona mówiła o właścicielu tamtej jaskini? Nie wiem i wolę nie wiedzieć. Nie obchodzi mnie to, czy komuś się to podoba, że tam jestem. O dziwo wadera nie zaatakowała. Czyżby się bała? Wątpię. A może lituje się nade mną? Absurd! Jeśli uważa się za taką paniusię landrynusię, to niech przestanie. Źle jej to wychodzi. W dodatku mówi niejasno. Zaatakuję jeszcze raz. Chcę się przekonać, jakim żywiołem panuje. Tak, wiem, ciekawska jestem. Po dotarciu do tej krainy zmieniłam się. Tak już działam. Dużo rzeczy ma na mnie wpływ. Tak czy siak spróbowałam czegoś trudniejszego. Nie chciałam jej zabijać, a jedynie zranić. Nie jestem taka brutalna. Po za tym to jest wadera. Gdyby był to basior to... Nie stawiałabym żadnych oporów do zabicia go. Nawet do tych najgorszych wader mam szacunek; tak, do plebsu też. W tą grupę wlicza się ta ruda. Pomimo tego, że jest chamska, to szanuję ją na tyle, żeby jej nie zabić. Jeśli ktoś uważa, iż atakowanie jej nie jest szacunkiem, to niech przyjdzie do mnie i się policzymy. Niech się pocieszy jeszcze tym swoim marnym życiem. W każdym bądź razie zastanawiałam się nad jakimś atakiem. Który będzie odpowiedni? Musi być na tyle mocny, żeby ją zranić, ale na tyle słaby, żeby jej nie zabić. Hm... Może po prostu poślę w jej stronę stronę salwę ognia? Tak, to dobry wybór. Utworzyłam za nią kłąb ognia. Następnie z niego wystrzeliły 'strumienie' płomieni i poleciały w jej stronę. Ciekawe, czy uniknie tego? Będzie to trochę trudne, gdyż ogień poleciał we wszystkie strony, więc teoretycznie ja też musiałam uważać. Oczywiście w każdym momencie byłam gotowa do odskoku.Foxy
Puszek okruszek nawet mi nie odpowiedział, tylko zezłościł się jeszcze bardziej i zaatakował. To było do przewidzenia. Bezczelna i żałosna, aż mi jej szkoda. Byłam na to przygotowana, jednak nie wiedziałam, że użyje techniki sphere i to w taki sposób. Ryzykowała spaleniem własnego futerka, dla mnie. Oh, to miłe! Starałam się uniknąć ataku, jednak nie udało mi się to i ponownie dostałam po tyłku, dosłownie. Bolało tak bardzo, że padłam na ziemię. By załagodzić ból i ugasić ogień, przeturlałam się. Osiągnęłam zamierzony cel, jednak przy okazji zaczęły palić się liście i ściółka. Byłam wściekła, jednak nie mogę dać się wyprowadzić w równowagi. Zwłaszcza czemuś takiemu. Policzyłam do dziesięciu, po czym spojrzałam na nią. Trochę się zmęczyła i jej się nie dziwię. Władanie ogniem nie jest proste. - Racja! Spal las a wtedy zamieszkasz w lochach. - zaśmiałam się wypowiadając te słowa, mimo bólu.
Fumetsu
Naprawdę? Czy ona myślała, że nie umiem kontrolować swojego ognia?! Głupia... Widziałam, iż chce zachować spokój. Ha! Ona myśli, że to się jej uda? Wow. No to chyba coś jest z jej głową. Widzę przecież tą wściekłość w jej oczach. Nie uda jej się ukryć swoich emocji. W końcu i tak wyjdą na światło dzienne. Nikt tego nie potrafi, tym bardziej ja. A propos ognia... Ruchem łapy zgasiłam go. Tak, potrafiłam tą trudną sztukę. W moim klanie praktycznie każdy ognisty wilk to umiał. Jeśli chcesz się bawić ogniem, to musisz najpierw umieć nad nim zapanować - powiadała moja mentorka. Widziałam lekkie zdziwienie w oczach rudej.- Może i nie znam wielu ataków ognistych... - powiedziałam. - ...ale znam jedne z silniejszych. - dokończyłam.
Tak właściwie to opanowałam jeszcze jeden ruch. Nigdy nie skupiałam się na ilości, a jakości. I to z tego wynikło. Trening czyni mistrza, nieprawdaż? Ja niegdyś trenowałam codziennie, więc wiem co znaczy prawdziwa magia ognia.
Foxy
Wadera bez problemu zgasiła ogień, co wcale mnie nie dziwiło, bowiem to jest zbyt proste. Jednak przyznam, że byłoby miło, jakby jej magia wymsknęła się trochę. Las jest suchy, wystarczy niekontrolowana iskierka by spłonął cały. Wokół nas znajdował się czarny krąg a zwierzęta leśne spanikowały i zrobiły trochę hałasu, rozpraszając naszą uwagę. W końcu szara wydała z siebie jakieś dźwięki. - Możesz znać sobie ich ile chcesz i jakie chcesz. Jestem nauczycielem skarbie i twoje ruchy nie są mi obce. - odparłam, patrząc na nią ze znudzeniem.
Poparzyła mnie? Dobrze, tak się zdarza podczas zabawy z ogniem. Może sobie go kontrolować jak zechce, jednak najpierw powinna zająć się sobą. To jest częsty przypadek u władców ognia, dlatego uważa się nas za istoty wredne i niekontrolowane. Nawet mi się czasem zdarza zdenerwować, jednak ona przesadza i kiedyś ją to zgubi.
Fumetsu
Nie są obce? Ha! Ciekawe w takim razie dlaczego ta idiotka się już dwa razy poparzyła. A może jednak ją zabić? Wkurza mnie już. Taki wredny karaluch, który jest bezużyteczny. Uśmiechnęłam się.- Właśnie widzę, pani nauczycielko. - podkreśliłam ostatnie dwa słowa.
Ruda nie nadawała się na nauczycielkę. Była głupia i chyba sama powinna pójść do specjalistki, żeby nauczyć się czegoś o życiu. Czy ponownie zaryzykować jakimś atakiem? Myślę, że tak. Pobawię się nią. Zobaczę, ile wytrzyma. Postanowiłam otoczyć ją ognikami. Posyłałam je na nią, lecz robiła dobre uniki. Od czasu do czasu jeden ją trafił. I nagle uświadomiłam coś sobie. Przerwałam atak, gdyż poczułam lekkie zmęczenie. Wadera była bardzo chytra. Wyglądało na to, że chciała mnie zmęczyć, a później zabić.
- Wiem co próbujesz zrobić. - rzekłam z uśmieszkiem.
Dobrze, że w porę zorientowałam się.
Foxy
Jej zachowanie było strasznie męczące. Normalny wilk widząc iż drugi nie zamierza się angażować w walkę, zacząłby używać słów. Mogłam sobie robić uniki cały dzień lub do czasu, kiedy by się zmęczyła. Nie dość, że męczy swoją psychikę to robi to jeszcze fizycznie. Głupie, biedne zwierzę. Zaczynam współczuć czarnemu basiorowi, bo na pewno się spotkają w tej swojej krainie lodu. Nie wiem co oni widzą w tym miejscu, ale na pewno nie są normalni. W sumie, mam na to dowody. - Nudzi ci się w życiu, prawda? - zapytałam, patrząc na nią z politowaniem. Nie wiem czy jest tego świadoma, ale żyjemy w królestwie a nie w dziczy.
Fumetsu
Ta głupia wadera wkurzała mnie już! Tylko się wymądrza! Urgh! Warknęłam na nią i odwróciłam się. Z takim plebsem nie ma co gadać. Gdyby była szlachetna to by od razu przyjęła moją propozycję walki. Chyba nie rozumiała wilczych praw. Wejście na czyiś teren od razu tworzy cię wrogiem. Czy to takie trudne do zrozumienia? Najwyraźniej nie miałam co tu robić. Ona chyba chciała rozmawiać... Według mnie taka rozmowa do niczego nie prowadzi. W ogóle o czym chciała gadać? Nie widzę potencjalnych tematów do rozmowy. Ostatni raz przeszyłam ją swoim wzrokiem i odwróciłam się. Nie rozumiałam jej ani trochę. Zazwyczaj konflikty załatwia się walką; przynajmniej w mojej kulturze. A ona? Chyba wierzy w jakiegoś dobrodusznego aniołka, który daje wszystko co najlepsze za darmo. Nie warto zadawać się z takimi kupami futra... Szybkim krokiem odeszłam od rudej. Irytowała mnie bardzo. Miałam nadzieję, że już nigdy jej nie zobaczę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz