Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Foxy - Hierarchia

Wstałam chwilkę przed lekcjami, uczesałam się i wyszłam na stołówkę, gdzie zjadłam całkiem smaczny kawałek jelenia. Nie brałam dużo, bo potem nie miałabym ochoty na nic, a tu jeszcze muszę tym młodym wbić jakąś wiedzę do główek. Dzisiaj zrobię im krótki test i dobierzemy jakieś stanowiska, na następnej lekcji zaczną się wykłady. Lepiej wiedzieć o czym powinno się słuchać, prawda? Znając życie, jakbym najpierw zrobiła wykłady, a potem test to by zasypali mnie pytaniami o co chodzi, jak i po co? A tak to usłyszą i będą wiedzieć, że trzeba uważać. Przynajmniej do tej pory się to sprawdzało.
Po posiłku udałam się do naszej sali i przygotowałam kamień z pytaniami, po czym rozłożyłam po klasie mniejsze kamyczki, na których mieli zapisywać odpowiedzi. O magiczny pył też zadbałam, nawet jakby zaczęli się nim obsypywać, co niestety, jest prawdopodobne. Aż dziwi mnie to, że dwuletnie wilki nadal zachowują się aż tak dziecinnie. Teraz to powinni skupić się na partnerach i wypadach do lasu, a nie... pierdoły na lekcjach.
Kiedy do sali weszła pierwsza duszyczka, przywitałam się i czekałam na całą resztę, a raczej po prostu dałam im pięć minutek, jak nie przyjdą to trudno. Zaczynam bez czekania.
- Dobrze, dzisiaj zrobimy sobie test, dzięki któremu powinniście dowiedzieć się, jakie stanowisko do was pasuje. Książęta także test zrobią, bowiem jeden z was będzie musiał wybrać coś innego, niżeli bycie cesarzem. Póki nic nie wiadomo, skupcie się. - zaczęłam lekcje, kiedy w klasie pojawiło się więcej niż trójka wilków.
Wytłumaczyłam im jeszcze jak używać kamieni, jak powinni zapisywać odpowiedzi, żeby wynik pokazał się zaraz po skończeniu testu. Nasze pomoce naukowe są zawsze specjalnie przygotowane, by nie tracić czasu na sprawdzanie tradycyjne. Magowie są naprawdę utalentowani, tak samo jak rzemieślnicy. Kiedy wszystko już było jasne, uruchomiłam przedmiot z pytaniami.

Urian
Chyba nigdy nie będę w stanie się przyzwyczaić do tego, że zrywano mnie z samego rana i musiałem iść na lekcje. O której bym się nie położył, nie chciało mi się rano wstawać i już... Co jednak można było zrobić? Nic... Szczególnie kiedy mama i wujek postawili sobie za cel nas pilnować.
Ruszyłem więc na śniadanie choć nie koniecznie miałem tak z samego rana apetyt, a następnie do sali lekcyjnej. Foxy oczywiście już tam była, czekała na nas, a ledwo weszliśmy uraczyła nas nowiną o jakimś teście. No tak, jeden z nas zostanie cesarzem, drugi będzie musiał znaleźć sobie inną robotę. Na przykład wujek był magiem i tak dalej.
Szczerze mówiąc to nie zastanawiałem się jakoś specjalnie kim chciałbym zostać. Nie, żebym uważał, że zostanę cesarzem i sprawa będzie załatwiona. Calutki czas każdy powtarzał jaka to odpowiedzialność, ile będzie zależeć od któregoś z nas... Czy ja wiem czy chciałbym czegoś takiego tak na poważnie? No bo dobra, czasami pobawić się w kogoś, kto ma większą władzę niż to jest w rzeczywistości można było, ale mieć ją, to co innego.
Co do ewentualnej innej roboty to... No nieco interesowały mnie wyprawy, szczególnie te w wyższe rejony, jak w góry na przykład. Lubiłem też polować... Może mógłbym być łowcą czy czymś takim? Ciężko stwierdzić, naprawdę...

Zeconi
Ostatnio wiele myślałem o zostaniu cesarzem, bowiem wiadomo, że komnata w wieży by mi się należała, a to znaczy, że rodzeństwo i mama muszą się wynieść, jednak z drugiej strony chciałem już mieć swój własny kąt. Codzienne wstawanie z resztą wilków nie było takie przyjemne, to hałasowali, to się kłócili, narzekali, ehh. Ja w tym wszystkim udziału nie brałem, chcę zostać cesarzem i nim zostanę, dlatego staram się pokazywać z jak najlepszej strony. Przynajmniej przy mamie i innych dorosłych, ale wiadomo, każdy ma swoje złe dni. Dzisiejszy jednak do nich nie należał, więc spokojnie udałem się na stołówkę, a potem do sali lekcyjnej. Co jak co, ale Foxy jest całkiem dobrym nauczycielem, nie wiem dlaczego reszta tak bardzo na nią narzeka. Bądź miły, to i ona będzie, czy to aż tak trudno zrozumieć? A swoją drogą, nie chciałbym tego stanowiska, patrząc na to co się tutaj wyprawia, zabiłbym ich wszystkich.
Usiadłem na swoim miejscu, wysłuchałem rudej i zabrałem się do nagrywania tego całego testu. Trzeba to trzeba, chociaż każdy dobrze wie, że to ja obejmę tron, a Urian na pewno sobie coś znajdzie. Nie oszukujmy się, jestem lepszy i przynajmniej się staram, a on? Jest po prostu sobą, marudzi, strzela jakieś fochy i znika na całe dnie. Strażnicy nawet mówią, że książę znowu spaceruje po murach, a raz to nawet spadłby z nich. Kurde, szkoda, że mnie przy tym nie było. Ah, te straże. Gorsi plotkarze niż nie jedna wadera, no chyba, że strażnikiem jest płeć piękna.

Lee
Obudziłam się i... Całe rodzeństwo gdzieś wyparowało. Dopiero oprzytomniałam i uświadomiłam sobie, że dzisiaj są lekcje. Lekcje, lekcje... LEKCJE?! Podskoczyłam, a następnie od razu ruszyłam do biegu. Nienawidzę spóźnień. Zapewne dostanę jakiś ochrzan od matki, wuja oraz Foxy. Ale tak właściwie to kogo oni obchodzą? Może Zeconiego, to fakt, ale pozostali jakoś tak nie zwracali na nich dużej uwagi. W końcu to maminsynek. A z resztą - nie czas na myślenie! Biegłam ile sił w łapach. Zignorowałam głód ściskający mój żołądek. Po paru chwilach dotarłam do sali. Akurat ruda nauczycielka zaczynała coś mówić.
- Przepraszam za spóźnienie... - cicho mruknęłam.
Swe kroki skierowałam na jedną z pierwszych lepszych poduch. Foxy tłumaczyła coś o kamieniach i teście. Później rozkazała nam, abyśmy go rozwiązali, a w tedy dowiemy się jakie stanowiska nam pasują. Wzięłam się do pracy.

Rosemary
Na dzisiejszych zajęciach postanowiłam pojawić się punktualnie, z racji, że nie było mnie na wcześniejszych. Zrozumiałam również, że chcę się jednak więcej dowiedzieć o danych nam rzeczach, w końcu osiągnęliśmy już dosyć dojrzały wiek, niedługo będziemy radzić sobie sami. Być może nie będzie to aż takie znowu trudne, będąc siostrą cesarza, którym ma być jeden z moich braci, ale chciałabym być jak najbardziej samodzielna. Nie chcę być już niemądrym szczeniakiem, najwyższa pora dorosnąć i spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Więc dowiedziałam się, że dzisiejsze zajęcia powiedzą nam, jakie stanowisko do kogo pasuje. Zaciekawiło mnie to, zwłaszcza, że sama nie byłam zdecydowana co do tego, jakie zajęcie chciałabym posiąść w dalszym życiu. Sporo tego było, ale co tak naprawdę do mnie pasuje?
Będąc jeszcze malutkim okruszkiem podobało mi się zajęcie medyka - pomaganie innym, dbanie o nich, leczenie, a przede wszystkim wiedza o stanie zdrowia swoim i pozostałych. To fascynujące starać się uzdrawiać chorych, cierpiących. Z drugiej strony podobały mi się wszelkie stanowiska związane z prawem i łowiectwem: szpieg, morderca, kapral, oficer, generał. Czemu nie? Tylko co wybrać? W czym byłabym dobra?
Wzięłam się do pracy z zapałem, ciekawością. Miałam nadzieję, że zaraz znajdę odpowiedzi na swoje pytania, a zarazem dowiem się i wybiorę co chcę robić w życiu.

Evangeline
Tak jak w wiele podobnych dni w przeszłości, tak i tego dnia zostaliśmy zmuszeni wstać wcześnie rano, by pójść na lekcje. Zrobiłam to bez marudzenia, albowiem co jak co, ale narzekanie nic nie zmieni i dobrze o tym wiedziałam, w przeciwieństwie do większości mojego rodzeństwa. Po obudzeniu się udałam się wraz z resztą na śniadanie, chociaż szłam jak zawsze w tyle, o krok za grupą. Wątpiłam, czy kiedykolwiek się to zmieni. Nikt się za mną nie oglądał, aczkolwiek nigdy tego nie oczekiwałam. Nigdy nie pragnęłam tego towarzystwa. Po zjedzeniu posiłku stawiliśmy się na lekcji. Kolejny identyczny koszmar, znowu brednie o wszystkim i zarazem o niczym. Jakim cudem ktokolwiek mógłby chcieć być nauczycielem? Cały czas to sam w kółko i bez przerwy. Czy to nie jest gorsze od najgorszych tortur? Ciekawe, czy Foxy jest w pełni zdrowa. Jakoś w to wątpię, skoro pełni funkcję nauczycielki. Ale jak to mówią, są różne rodzaje tortur i różne rodzaje wilków. Ruda musi należeć do grupy tych osobników, do których ja nie należałam i nie zamierzałam. Nie wiedziałam, kim chcę być w przyszłości, skoro nie mogę stać na najwyższej możliwej pozycji. Bo jestem waderą. Czy to sprawiedliwe? No raczej nie, ale cóż ja, wadera właśnie, mogę z tym zrobić? Nie wiedziałam nawet, kim chciałabym zostać. Sama musiałam przyznać, że to żałosne. Po dosyć krótkiej chwili trwania gadaniny Foxy dowiedziałam się, że napiszemy dzisiaj jakiś tam test, dzięki któremu będziemy wiedzieć, jakie stanowisko do nas pasuje. O ironio. Nie bardzo mi się chciało, jednakże postanowiłam, że będę uważna. Choć raz, skoro to może zadecydować o mojej przyszłości. Niech im będzie, postaram się. Wahałam się, czy napisać wszystko zgodnie z prawdą. Ostatecznie nigdy nie byłam taka, jaką chciano mnie widzieć i wątpiłam, czy kiedykolwiek będę. Raczej nikt na to nie wpłynie, więc... Koniec końców uznałam, że ten jeden raz będę szczera. A przynajmniej się postaram taka być. Nie przesadzajmy - co za dużo, to niezdrowo.

Foxy
Szczeniaki grzecznie rozwiązywały test, a kiedy zaczęły się szepty, śmiechy i rozmowy, zrozumiałam, że wszyscy już skończyli. Uciszyłam ich i poinformowałam o nowym planie lekcyjnym, a mianowicie o tym, że nie muszą przychodzić na wykłady, które ich nie interesują. Wiadomo też, że jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej to zapraszam, a mam tu na myśli dwóch panów, którzy przygotowują się do koronacji. Jeden z nich będzie cesarzem, a wiedza o stanowiskach jest podstawą w tym zawodzie. Co jak co, nie spodziewałam się niczego innego jak negatywnego podejścia do tej sprawy, ale przynajmniej reszta jest zadowolona. Ustaliliśmy prosty grafik na ten miesiąc, starając się jednocześnie sprawić by każdy miał chociaż tydzień przerwy i tydzień zajęć. Wiadomo, nie chcemy ich zbytnio rozleniwić. Na tym lekcja się skończyła, a ja mam nadzieję, że wszystkim pasuje taki układ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home