Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 10 lutego 2017

Soovimatu the Fury

Urodziłem się w plemieniu Tantrum, gdzie było pełno magów ognia. Każdy tam miał swoje stanowisko i miejsce w hierarchii, w której ja byłem najniżej. Czemu? Przez moją matkę, która zostawiła mnie w wieku czterech miesięcy. Obudziłem się pewnego dnia, a jej nie było. Myślałem, że poszła po coś do jedzenia, jednak nie wróciła. Czekałem cierpliwie, płakałem tracąc nadzieję, jednak ona wracała szepcząc mi do ucha kojące słowa "Nie płacz, ona wróci". Byłem głupi, to fakt, jednak każdy głupiec ma swoją kochaną nadzieję, którą żyje z dnia na dzień.
Cztery dni, które były dla mnie wiecznością, tyle właśnie minęło nim odebrała mnie jedna z opiekunek. Zajęła się mną, bo musiała, a ja biedny zastanawiałem się dlaczego mnie tak taktuje. Wszystko robiłem co kazała, przestawałem nawet płakać, gdy krzyczała bym się zamknął... w końcu przestałem odczuwać cokolwiek, tylko po to by nie była zła. Jednak była, zawsze krzyczała, ale kochałem ją... nie zostawiła mnie.
Nie potrafiłem się dogadać z innymi szczeniętami u opiekunek, a co dopiero kiedy przyszło nam chodzić do normalnej szkoły. Wilki, które miały rodziców były od nas lepsze, co pokazywały na każdym możliwym kroku. Gryzły, szarpały za ogon, jednak to nie bolało tak bardzo jak słowa. Czasem wolałbym nie rozumieć.
Przyszła pora na odkrywanie żywiołów, a ja? Nie potrafiłem tego zrobić, spadłem jeszcze bardziej niż byłem... zwykły śmieć, któremu nie pozostało nic innego niż płacz i śmierć. Chciałem, ale nie potrafiłem, bowiem ona wracała, zawsze wracała, lecz też opuszczała mnie często. Nie było łatwo.
Zostałem opiekunem, przysięgając sobie, że nigdy nie będę taki jak one, moje opiekunki. Wiele szczeniąt odchowałem i żadne z nich nie mówiło o mnie źle, czasem nawet przychodziły porozmawiać, o pierwszych miłościach, o rodzinach, o tym jak stanęły na nogi. Cieszyło mnie to, bowiem kochałem je jak swoje.
Pewnego razu pod moimi drzwiami znalazły się malutkie puchate kuleczki z kartką "Przepraszam". Zgłosiłem to wodzowi, jednak rodziców jak nie było, tak pewnie do teraz nie ma. Cóż, bez przydomku, rodowodu i innych danych zostałyby po prostu zabite, jednak udało mi się to załatwić inaczej. Zostałem ojcem, może nie prawdziwym, jednak one były w stu procentach moje.
Teraz, kiedy mają swoje własne rodziny, ja mogę odejść... w sumie to nigdy bym tego nie zrobił, ale córka... ona zawsze taka była. Jak bardzo bym się starał coś ukryć, ona już to wiedziała. Niechętnie opuściłem moje plemię, ale może ona ma rację? Nie można tak żyć... bez prawdziwej miłości, a jeśli nie znalazłem jej tutaj to spróbuję gdzieś indziej.

Płeć: Samiec
Kolor oczu: Żółte
Kolor sierści: Rudy
Wysokość: 85
Masa: 60
Imię: Soovimatu
Przydomek: the Fury
Wiek: 8
Żywioł: Normalność

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home