Zamierzałem zostać cesarzem, więc nie robiłem druidowi żadnych problemów. Słuchałem tego co mówi ze skupieniem i powtarzałem w myślach, by utrwalić wiedzę. Na koniec lekcji zadawał zawsze jakieś pytania, więc odpowiadałem na nie. Wiadomo, ideałem nie jestem, nie wszystko da się tak po prostu wiedzieć, ale im częściej się z tego korzysta tym łatwiej. Ojciec może nie był najlepszym tatą na świecie, ale znał się na swoim stanowisku i niczego w wiosce ani zamku nie brakowało. Przestępcy siedzieli w lochach, niektórzy dostawali karę śmierci, ale Arcanterra była zadowolona. Chcę być taki, a nawet lepszy.
- Dobrze, a co jeśli wilk coś ukradnie? Przykładowo są ciężkie czasy, wilk ukradł mięso tłumacząc się, że to dla jego szczeniąt, bo nie daje rady ich wykarmić. Do tego dodaje, że swoją własną rację też oddaje dzieciom. Co wtedy mój książę? - zapytał druid, a ja zacząłem się zastanawiać. To dość podchwytliwe.
- Jako, że mamy ciężkie czasy, kara będzie lżejsza. Oddaję mięso poszkodowanemu, wilka wtrącam na trzy dni lochów. Szczeniaki i tak dostają tyle mięsa ile im potrzeba, więc wyczuwam tu lekkie kłamstwo. - oznajmiłem, zastanawiając się jeszcze trochę czy aby na pewno to dobra odpowiedź i postępowanie. Myślę, że skoro są ciężkie czasy, to nie warto wszystkich traktować surowo. Dla każdego to ciężkie czasy i nie warto, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz