Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

niedziela, 5 lutego 2017

Lee - Quest#13

Wyszłam z zamku wieczorem. Postanowiłam przejść się po ogrodach królewskich. Kiedy tam ostatnio byłam? Oho! Chyba ponad rok temu! Bardziej preferowałam spacery po Lesie; tudzież gdzieś blisko murów, lecz za nimi. Dzisiaj jednak zmieniłam plany, gdyż odczuwałam dziwne wyczerpanie. Po paru minutach dotarłam do zielonego żywopłotu, który otaczał ogrody. Przekroczyłam go. Wokoło rosły różne rośliny - od róż, po chryzantemy, wiciokrzewy, bezy, hortensje, aż do przeróżnych kwiatów magicznych i polnych. Jedne nawet świeciły takim błękitnym światłem. To one rozświetlały cały ogród. Rozejrzałam się uważnie. Było tu cudownie... Czemu ja nie przychodziłam do tego miejsca? Przecież mam je pod samym nosem! Nagle coś mnie pchnęło w bok. Na skutek tego wpadłam w ostrokrzew. No niestety zetknięcie się z kolcami nie było przyjemne. Syknęłam z bólu i odskoczyłam od rośliny. Ogarnął mną gniew.
- Kto to?! - warknęłam.
Dostrzegłam białą sylwetkę, więc skoczyłam na nią. Od razu rozpoznałam ten zapach. Shae. Wadera roześmiała się. Przygwoździłam ją do ziemi, lecz ta rozpłynęła się, a ja pod sobą miałam jakiegoś strażnika. Zeszłam z niego przestraszona.
- Sh-Shae?... - zapytałam niepewnie.
Co jak co, to mnie przeraziło. Poczułam ból w okolicach barka. Miałam tam wbity kolec. Na szczęście nie wbił się nawet do połowy, więc wyjęłam go za pomocą telekinezy i wróciłam do komnaty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home