Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

środa, 1 marca 2017

Ash - Nowa praca

Po wysłuchaniu tych wszystkich informacji z kamienia, poczułam, że trzeba coś zrobić ze zdobytą wiedzą. Temat żywiołów, hierarchii i innych rzeczy dotyczących Arcanterry jakoś mnie pociągały. Teraz cały czas po mojej głowie krążyły słowa różnych wilków pojawiających się po dotknięciu kamienia. Postanowiłam więc zaraz udać się do nowego cesarza i poprosić o stanowisko Nauczyciela. Cudownie by było przekazać wszystkie informacje tym... Niedoświadczonym maluchom. Wątpię, żeby nie znały rang w naszym królestwie, ale nie wiadomo co wpada do ich małych główek podczas rozmów ze starszymi lub rodzicami. Z samego ranka wyszłam więc i ruszyłam w stronę zamku. Po dobrym kilometrze pokiwałam lekko głową, przyznając sobie, że jednak w ostatnim czasie zrobiłam o wiele za dużo tych całych, dłuższych wycieczek. Ale to chyba nie moja wina, że tutaj wszystko jest daleko? No, może prawie wszystko od kiedy zamieszkałam w wiosce.
Powoli w zasięgu mojego wzroku pojawiła się szara kropeczka, która z każdym krokiem rosła, rosła, rosła, aż zamieniła się w wielki zamek. Przeszłam przez ogród i stanęłam przed wejściem do zamku przed, którym stała straż. Wytłumaczyłam im krótko po co nieznajoma wchodzi do zamku i ruszyłam przez korytarz. Jeden ze strażników był na tyle miły, że chociaż powiedział, że cesarz Urian jest pewnie w swojej komnacie. Stanęłam więc przed nią i zapukałam. Z doświadczenia z Red Rose wiedziałam, że trzeba zapukać, kiedy się wejdzie to dygnąć i zwracać się z należytym szacunkiem. Nie wiem czego ode mnie chcą, ale to jednak za dużo. Ciekawe czy ten nowy cesarz wprowadzi jakieś inne zasady czy nie, uhu.
Urian
- Zajmę się tym jutro - rzuciłem do druida, który przyszedł z kolejna porcją spraw niecierpiących zwłoki.
Miałem go na dziś dość. Miałem też dość wszystkich, którzy czegoś ode mnie chcieli.
Ruszyłem do swojej komnaty pozdrawiany po drodze przez mijane wilki. Starałem się panować nad swoim gniewem. Obiecałem to w końcu mamie i wujkowi. Dlatego zmusiłem się nawet do uśmiechu na widok niektórych. Nie lubiłem kiedy plotkowali, wymyślali coraz to nowe teorie na temat tego co też mogło mnie wyprowadzić z równowagi. Tak głównie to powinni popatrzeć w lustra, mieliby odpowiedź.
W swojej komnacie wreszcie odetchnąłem. Było tu cicho... spokojnie... Do czasu.
Usłyszałem pukanie.
- Czego...? - jęknąłem, ale odwróciłem się i otworzyłem drzwi.
Okazało się, że przyszła do mnie Ash, biała wilczyca, którą kojarzyłem ze swojej koronacji. To była ta sama, z którą rozmawiał wujek. chyba dobrze się znali. Dygnęła, przeprosiła, że przeszkadza i przedstawiła mi swoją sprawę.
- Jesteś pewna, że tym właśnie chcesz się zajmować? - spytałem.
Fakt, że zrozumiałem to po czasie, jak chyba każdy, ale zdawałem sobie teraz sprawę z tego, ze przekazywanie wiedzy łatwe nie było. Wilczyca musiała być pewna, że da sobie radę.
Tak jak podejrzewałem, przytaknęła. Zaczęła tłumaczyć czym się zajmuje, jakie zdolności nabyła i zapewniać, że sobie poradzi.
- Dobrze więc... Jeżeli jesteś tego tak pewna. Powodzenia - rzuciłem jeszcze, bo jeżeli wilczyca trafi na takie ziółka jak ja i moje rodzeństwo, to jej się zdecydowanie przyda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home