Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

poniedziałek, 20 marca 2017

Soovimatu - Nadszedł czas

Przygotowywałem się na ten moment bardzo długo, a jednak nadal byłem nieprzygotowany. Nie wiedziałem nic, nie miałem pojęcia, jednak nie mogłem spać po nocach przez to wszystko. Fakt, że ona tutaj jest, że żyje, naucza i opiekuje się roczniakami nie dawał mi spokoju. Słyszałem też wiele słów na jej temat, w które nie chciałem wierzyć, jednak odpowiedzią będzie spotkanie z prawdą. Boję się, tak bardzo się boję i nie wiem co robić, jak się zachować. Jedynie Sarissa podtrzymywała mnie na duchu, mówiąc zupełnie co innego niż strażnicy i inni plotkarze. Mam nadzieję, że to co mówi moja przyjaciółka jest prawdą...
Stałem przed drzwiami komnaty i rozmyślałem nad tym czy mam zapukać czy może jednak nie. Wszystko nagle stało się jasne, kiedy z komnaty mej matki wyszedł szary basior z szerokim uśmiechem na pysku i w dodatku rzucił jakimś obrzydliwym tekstem. Ehh, czy to prawda? A może oni są razem i właśnie on idzie do pracy? Uciec, nie uciec? Wszedłem.
- Witaj. - przywitałem się, patrząc na rudą waderę.
- Foxy the Fury, prawda? - zapytałem, upewniając się, że to na pewno właściwa wadera.
Foxy
Był już wieczór, po lekcjach, więc mogłam się zabawić, skoro tylu chętnych to sobie na pewno jednego wybiorę. Powód jest prosty, basiory uwielbiają takie igraszki a ich stare partnerki się do niczego nie nadają. Boli mnie łapa, boli mnie ogon, boli mnie głowa, a to bo nie mam ochoty i inne bzdurne wymówki. Ja tam mam czas dla wszystkich i wcale z tego nie zrezygnuje. Przybycie w te tereny to najlepsza moja decyzja i nie zmieniłabym tego nigdy.
Właśnie żegnałam się z pewnym uroczym komikiem, kiedy do komnaty wszedł jakiś rudzielec. Przyjrzałam mu się, po czym przypomniałam sobie bal karnawałowy. Dureń o imieniu Soovimatu, czyżby on też chciał się zabawić? Z tego co mi wiadomo, byłabym jego pierwszą, bo to by chciał taką ofermę i niańkę. Chociaż z drugiej strony to by było dziwne, ponieważ to imię zawsze będzie mi się kojarzyć z jednym...
- Owszem. Foxy the Fury. Czego chcesz? - rzuciłam ze znudzeniem, pokazując raczej, że wolałabym go tutaj nie widzieć.
Soovimatu
A więc to ona, to naprawdę moja matka. Chociaż nie, lepiej będzie jak ją sprawdzę, bowiem skąd mogę wiedzieć ile wilków posiada taki sam przydomek co mój, prawda? Dokładnie, nie mogę tego wiedzieć. Może to być jej córka, siostra czy ktokolwiek inny. Serce waliło mi jak oszalałe, a ja z tego wszystkiego straciłem całą swoją grację i kulturę. Chciałem wiedzieć, teraz, wszystko...
- Foxy the Fury z plemienia magów ognia Tantrum? Córka Ognistej i Mrocznego. Miałaś syna imieniem Soovimatu, prawda? Każdy wilk w plemieniu plotkował na twój temat, przez co odeszłaś... - mówiłem wszystko co wiedziałem, o czym słyszałem, a widząc jej minę, byłem już pewny, że to właściwa istota. Emocje dały górę, przez co rozpłakałem się ze szczęścia. Podbiegłem do rudej wadery i przytuliłem ją. Tak bardzo tęskniłem, kochana mamo.
- Cieszę się, że Cię odnalazłem mamo. - powiedziałem z trudem, bowiem zrobiło mi się gorąco, duszno a serce kołatało tak bardzo, że myślałem, że zaraz wyskoczy. Ogon chodził jak opętany, nie miałem nad wszystkim kontroli.
Foxy
Ni z tego, ni z owego wilk zaczął opowiadać o moim rodzinnym plemieniu. To naprawdę było przerażające i słysząc wszystko zaczęłam się zastanawiać czy to naprawdę on, mój syn. A co jeśli tak? Nie chcę niczego zmieniać, a tym bardziej nie chcę by on mnie odwiedzał i planował jakieś spacerki. Co to, to nie. To zwykła oferma i na pewno będzie zaskoczony życiem jakie prowadzę. O ile już go to nie zastanawia. Niech sobie nie myśli, że ot tak się zmienię i zacznę go niańczyć. Nie ma mowy. Nie po to tu przyszłam, by odnajdować swojego bachora, a po to by mieć go z głowy na wieki wieków. Naprawdę, nie miał lepszej chwili? Nie mógł przyjść tak za rok czy dwa? Mam nadzieję, że mi nie rozwali ostatnich chwil mojego życia.
Nagle basior się rozpłakał i przytulił do mnie. No a nie mówiłam? Oferma i w dodatku te obrzydliwe słowo... mamo. Czy on nie jest już na to za stary? Ile ja miałam lat kiedy go urodziłam? Pięć? A teraz ile mam? Toż to kawał basiora, a zachowuje się jak cipa. Oczywiście odepchnęłam go i postanowiłam wybić mu z głowy te brednie.
- Słuchaj no. Może i nawet jeśli to wszystko prawda, to nie mam zamiaru się z tobą zadawać, kumasz? - warknęłam z pogardą. Sugerując się jego zachowaniem, rozbeczy się jeszcze bardziej, coś tam sobie powie, pożali się, a potem ucieknie, chcąc się zabić. Zgadłam?
Soovimatu
Jak to nie ma zamiaru się ze mną zadawać? Jestem jej synem. Tyle lat się nie widzieliśmy a ona mówi, że nie chce mnie znać, nie chce żebym ją odwiedzał? Czemu została nauczycielką? Myślałem, że lubi szczeniaki, myślałem, że tęskni i ta praca jej pomaga. Nie wiem, nie rozumiałem. Może po prostu jest w szoku? Tak, na pewno jest w szoku i dlatego tak reaguje. Boi się, że jej życie się zmieni, jednak nie ma czego się bać. Wszystko będzie dobrze, bo mamy siebie, prawda?
- Nie bój się. Wszystko będzie dobrze, bo mamy siebie. Bardzo za tobą tęskniłem. Mam tyle pytań, musimy o wszystkim porozmawiać. - oznajmiłem, merdając przy tym radośnie ogonem. Teraz wszystko się ułoży, będzie lepiej. W końcu co może być lepszego od odnalezienia mamy?
Nie wiem od czego zacząć! Spacer może? Porozmawialibyśmy o wszystkim. Bardzo chciałem się dowiedzieć dlaczego odeszła, jaki miała do tego powód, czy tęskniła za mną tak jak ja za nią. Oh, mógłbym pytań bez końca. Mam nadzieję, że ma dużo cierpliwości! Nie mogę się już doczekać!
Foxy
O czym on pierdoli? Przecież ja się niczego nie boję, że niby co? Mówię tak, bo myśli, że to wszystko to takie jakby zaskoczenie? Wcale nie, wiem, że on tutaj mieszka, już dawno się dowiedziałam i niby dlaczego z nim nie rozmawiałam? To oczywiste, że go nie chcę znać, że go unikam i niech nie wtrąca się w moje życie. Doskonale wiedziałam, o czym chce rozmawiać, więc teraz mu to wszystko wytłumaczę. Raz na zawsze da mi spokój.
- Porozmawiać? Jeśli chodzi ci o to, dlaczego się zostawiłam to chętnie ci to teraz wytłumaczę. - uśmiechnęłam się złośliwie, po czym okrążyłam go, opowiadając o tej cudownej przygodzie. O tym, że uwiodłam Rixatusa, że zaszłam w ciążę, że on był zwykłą wpadką. Nie chciałam go, więc uciekłam gdzieś gdzie będę mogła żyć jak chcę. Nie rozmyślałam o nim ani trochę i cieszyłam się życiem, a teraz jak się zjawił to mi wszystko psuje. Chce mojego szczęścia? Tak? To niech zapomni, że kiedykolwiek mnie spotkał, bo ja zapomnę o nim zaraz o tym jak zamknie drzwi.
Mówiąc to wszystko zaobserwowałam, że u biednego Soovimatu pojawiły się łezki. Oj, jakie to smutne, nieprawdaż? Zwykła, nic nie znacząca oferma. Wiadomo, że nie mogę pozwolić na to by nie cierpiał. Ma cierpieć tak jak jeszcze nigdy, więc dodałam kilka pięknych zdań, które idealnie opisywały mój brak uczuć do niego, no ewentualnie tylko te negatywne. On mi zniszczył życie w plemieniu i wolałabym, żeby się nigdy nie urodził. Oh, teraz widocznie zabolało nieco bardziej, prawda? A no prawda, bowiem uciekł. No i cudownie. Wróćmy więc do swoich zajęć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home