Przebywałam w swej komnacie. Był już wieczór, a ja szykowałam się do snu. W tym celu zawołałam jedną służkę, aby wypielęgnowana mi futro. Co jak co, ale ja jako księżniczka muszę dbać o swój wizerunek; szczególnie, że chcę zaimponować basiorom. Czułam dużą potrzebę odnalezienia tego, który zdobyłby me serce. Tylko czy jest ktoś taki w Arcanterze? Z pewnością nie mam zamiaru stawiać swej łapy w brudnej Wiosce. Tam wilki są zapchlone i zaniedbane, poza tym śmierdzą. Dobrze, że poprzedni władcy pomyśleli o takim rozdzieleniu - istoty o szlachetnej krwi żyją w zadbanym zamku, natomiast wieśniacy w jakichś skalnych dziurach. Słyszałam jednak od matki, iż ona kiedyś mieszkała w Wiosce. Z resztą nasz wuj też, co wyjaśnia brud i kurz na jego futrze. A może tam jest jednak jakiś zamek, tylko że mały? Nie mam pojęcia, gdyż na własne oczy nie widziałam tego miejsca. Staram się unikać je szerokim łukiem podczas spacerów. Wtem w komnacie rozbrzmiało pukanie do drzwi.
- Sprawdź kto to. - rozkazałam służącej.
Mała wadera podreptała do drzwi, po czym je uchyliła. Jakiś wilk przekazał jej brązowawy kamień ze srebrnymi zdobieniami. Przy dawaniu go nic nie powiedział. Wilczyca wróciła do mnie, podając mi skałkę. Postanowiłam z ciekawości sprawdzić o co z nią chodzi. Dotknęłam magiczny przedmiot łapą, a przede mną ukazał się wilk.
- Witaj siostro! Serdecznie chciałbym cię zaprosić na mój ślub. Odbędzie się on tuż za wioską. Będzie tam sok z Gokuune, a wiem, że go uwielbiasz, Ysano. Mam nadzieję, iż się zjawisz! - oznajmił wesoło hologram.
Skrzywiłam się, a następnie rzuciłam kamień w kąt. Co to miało być? Żeby pomylić mnie z jakąś Ysaną? To trzeba mieć mysi móżdżek!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz