Ziewnęłam parę razy zanim otworzyłam oczy. Tak mi się jakoś nie chce wyjść naprzeciw kolejnemu dniu... W ogóle. Kolejny dzień. Po co to komu? Aj, nie wiem co mnie naszło. Dzisiaj nic tylko bym spała. Wstałam powoli. Coby tu zrobić by samą siebie oszukać, że coś się robiło? Aha! Pójdę do biblioteki. Przy okazji mogę uciąć sobie drzemkę. Wyszłam na korytarz i powlokłam się do sali. A na półkach co? Kamienie! Hm... Właściwie bardziej sensowne niż te książki, o których słyszałam, że są wielkie i mają mnóstwo dziwnych bazgrołów w środku. I jak się z tego uczyć? A z kamienia jak? Wrzepiać się w niego aż pod działaniem twego spojrzenia ugnie się i wszystko co widział jak na modlitwie wypowie ci? Ech... Spojrzałam na półki. Nie było trudno dowiedzieć się gdzie leżą kamienie o prawie. Dlaczegóż prawo? Bo ja winnam wiedzieć co w trawie piszczy w tej krainie jak w niej mieszkam. A poza tym słyszałam, że prawo daje ci prawo do ubiegania się o stanowisko w wojsku. A ja nie jestem typową waderą i chcę im wszystkim pokazać, że umiem walczyć! Swoją drogą to bronienie samo w sobie jest dobrą rzeczą. Zdałam sobie sprawę, że wpatruje się w półki w bezruchu, więc by coś przedsięwziąć wzięłam jeden kamyk za pomocą telekinezy i ułożyłam się pod oknem. No dobrze. Teraz jak go zmusić do gadania? Szturchnęłam łapą. Nic. Szepnęłam parę słów. Nic. Warknęłam nic. Rzuciłam. Nic. Poddałam się i co chwila poczęłam go szturchać kończyną. Potem się zamyśliłam nad tym jakie te kamienie są głupie i jak chcę nauczyć się o prawie i wtedy coś się stało! Nie wiem jak, ale z kamienia wyszedł wilk! Niebieski! Podskoczyłam i pisnęłam przestraszona. A to widmo przemówiło do mnie pytając się czego chcę. Zamilkłam na chwilę rozważając opcje. Widać, że to diabelskie sztuczki, czort w tym maczał łapy. To czy odezwać się? I wtedy wilk zaczął blednąć. Spanikowałam i zawołałam za nim.
- Hej! Poczekaj!
Postać znikła. Warknęłam i nagle wiedząc co mam robić, dotknęłam łapy kamieniem i pomyślałam o prawie. Wilk powrócił i zadał pytanie.
- Mów wszystko co wiesz. - rzekłam do niego i on zaczął swój wykład. Mówił długo, co dziwne w ogóle mi się nie budziło! Wysłuchałam do końca i postanowiła pójść do Lasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz