Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

środa, 29 marca 2017

Foxy - Wycieczka na Glacies

No dobra, wiadomo jakie dzieciaki mają żywiołu, jednak nie zmienia to faktu, że niektórym się nic nie udało osiągnąć. Skoro już muszę iść tam gdzie po prostu nienawidzę, to wezmę wszystkich magów wody, prawda? Może ich trochę energia tego miejsca napełni i będą bardziej kontrolować swe moce. Poza tym, tam wszędzie jest woda, więc sobie chociażby poćwiczą. W ich wieku to bardzo ważne, bo potem wyrosną na jakieś ofermy, które nie panują nad żywiołem, który robi sobie co chce. Nie jest to dopuszczalne w naszej krainie, a tym bardziej w zamku. No pomyślmy logicznie. Chciałbyś się zadawać z wilkiem, który nagle może cię poparzyć czy zamrozić, bo nie ogarnia? No raczej, że nie.
Wilczki musiały oczywiście otrzymać pozwolenie rodziców i zabrać ze sobą pakunki na trzy dni, bowiem mam nadzieję, że szybko dojdziemy i szybko skończymy. Uprzedziłam ich też, że może się to przedłużyć i potrwać dłużej, więc mieli się przygotować na wszystko.
Stałam w bramie murów zamku i czekałam aż się wszyscy zjawią, przy okazji sprawdzając czy ja wszystko mam. Jakieś kamienie rozgrzewające i te sprawy, w dodatku zabrałam też płaszcz, który miał mnie chronić przed padającym śniegiem. Brr, jak ja nienawidzę Glacies! Że też się uparli wszyscy na to miejsce, bo niby idealne i od zawsze się tam chodzi na wycieczki. Ehh, miejmy to za sobą.
Kiedy wszystkie wilczki były już na miejscu zbiórki, sprawdziłam obecność i rozdałam obroże ze skanerami. Znowu jakaś nowa rzecz od magów dla młodzików, by się nie gubili, a jak już to niech strażnicy mają wgląd o tym gdzie przebywają. Jeśli to działa, to całkiem dobra rzecz. Nie raz zdarzyło się, że musiałam szukać jednego szczyla, bo postanowił się zagapić. Ponadto wybiera się z nami jeden strażnik, dla bezpieczeństwa. Nie wiem co to się ostatnio porobiło, ale wszyscy są jacyś bardziej strachliwi.
Na miejscu dotarliśmy o zachodzie słońca, więc od razu przystąpiliśmy do biwakowania. Kiedy wszyscy już rozłożyli swoje posłania, ja rozpaliłam ognisko i zaczęłam opowiadać legendę tego miejsca.
Ruin
Jak trzeba to trzeba, prawda? Zwłaszcza, że Sarissa stwierdziła, że wycieczka nam dobrze zrobi, nawet jeśli już odkryliśmy nasze moce. Trening i ćwiczenia to podstawa, wiadomo. Czemu nic nie może przyjść ot tak? Czemu Arcanus nie przydzielił każdemu jakieś umiejętności, którą będzie posiadał od razu, żeby mógł ją pełnić bez problemów. Taki wiecie, już z góry ustalony system, przeznaczenie. Eh, byłoby łatwiej niż takie starania, zgadywanie i próby. A może jego w ogóle nie ma? Skoro nami nie kieruje, to po co miałby istnieć prawda? A może to coś więcej, niż energia. Może i jej wcale nie ma? Nie, na jej istnienie są dowody, a na istnienie Arcanusa? Nie ma. Prawda? Po prostu wszystko jest stworzone z energii, ona nami kieruje i to od niej zależy czy nam się uda czy nie. To brzmi bardziej prawdopodobnie niżeli istnienie istoty oświeconej czy jak się to tam zwało.
Rozłożyłem swoje posłanie i zacząłem słuchać tych bajeczek naszej nauczycielki. Podobno ona była świadkiem objawienia gwiazdy. Czy to nie ciekawe? Ciekawe czy ja dożyję tego. Fajnie by było, prawda? Jednak... czy to ma sens? Może to jest moje marzenie? Nie. Zaraz o tym zapomnę i w sumie, niczego by to nie wniosło w me życie. Ot tam, taka sobie gwiazdka na niebie jak każda inna. 
Renn
Doszedłszy na miejsce, ułożyłam swe posłanie obok Ruina. Tak właściwie to znałam tylko jego, gdyż z innymi wilkami jakoś za bardzo nie rozmawiałam i nie przeszkadzało mi to. Wystarczy, że mam przy boku brata. Przysunęłam się jak najbliżej do basiora, abyśmy się nawzajem ogrzali. Ostatnimi czasy bardzo zmarkotniał i dosłownie czuć było od niego chłód. Nie bardzo mi się to podobało, lecz wiedziałam, że on również ciągle przeżywa stratę rodziców, tak jak ja. Oczywiście starałam się być miłą dla każdego, chętnie pomagałam Sarissie w pracy, lecz czasami miałam chwile słabości, a Ruin natomiast ma je praktycznie ciągle. W komnacie przebywał chyba wyłącznie na sen. Ah! Renn! Nie przeszłaś tu sporego kawałka drogi, aby rozmyślać nad swymi cierpieniami! Skup się. Potrząsnęłam głową, spoglądając na Foxy the Fury. Zaczęła opowiadać legendę tego miejsca, którą ja już znałam. Będąc niegdyś w bibliotece z zamiarem dowiedzenia się czegoś ciekawego, natrafiłam na podstarzały kamień. Hologram w nim umieszczony opowiedział mi o tym, jak powstał nasz świat oraz tą opowieść. Obydwie te historie były tak długie, że na pierwszy raz mi wystarczyły, dlatego tylko je znałam, aczkolwiek już mam zaplanowane kolejne odwiedziny centrum wiedzy.
Ruin
Kiedy Renn ułożyła się obok mnie, przytuliłem ją i zasnąłem. Nie miałem dzisiaj ochoty na nic innego niż odpoczynek. W prawdzie sny nie dawały mi spokoju, czasem nawet wybudzały mnie, ale to prawie jakbym był martwy. Poza tym, nie myślę wtedy świadomie. Także mogę to zaliczyć do tego, że wtedy wcale nie myślę.
Rano wstałem najwcześniej. Rozejrzałem się, a wszyscy jeszcze spali. No cóż, chyba pora ich obudzić, prawda? Z drugiej strony siostra tak smacznie spała i w dodatku chyba spokojnie. Nie widać było, że śni o czym złym, ale zawsze mogłem się mylić. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak poczekać chwilkę. Ułożyłem się ponownie i po prostu odpoczywałem, czekając jednocześnie aż wstanie Foxy.
Zajęcia zaczęły się od śnieżnych kulek, które musieliśmy uformować. Niektórym się nie udawało, innym wręcz przeciwnie. Ja należałem do tej innej grupy, która całkiem dobrze sobie radziła ze śniegiem. Nim się obejrzałem, dostałem od kogoś kulką. Odwróciłem się, po czym spojrzałem na szarego wilka, kiwając przy tym głową na znak, że jest żałosny. Takie zabawy to nie dla mnie, jednak dostałem drugi raz. Eh, co za szczeniaki! Czy naprawdę muszę się z nimi zadawać? Nie ma jakieś innej szkoły? Takiej dla bardziej ogarniętych wilków.
Nagle zauważyłem, że Renn też dostała śnieżką. O nie, tego to ja tak zostawić nie mogę! Wilk dostał dwiema śnieżkami, a ja od razu podszedłem do siostry i zacząłem pytać czy wszystko w porządku.
Renn
Trening z pomocą śnieżek wydawał się być bardzo ciekawym oraz przyjemnym zajęciem. No niestety... Tak było tylko na początku. Większość wilków celowała w jakieś krzaczki czy drzewa, natomiast kiedy Foxy the Fury odwróciła się na moment, uczniowie obrzucali się śniegiem bez opamiętania. Nie podobało mi się to, a w dodatku ja również dostałam. Na szczęście śnieżka trafiła mnie w brak, więc nic mi się nie stało. Od razu zobaczyłam, jak Ruin reaguje i rewanżuje się jakiemuś szczenięciu. Następnie podszedł do mnie, wypytując o to, czy wszystko jest w porządku. Skinęłam głową.
- T-tak... Nic mi się nie stało. - odpowiedziałam cichym głosem. - Ale nie podoba mi się to. M-może... Może powiemy o tym n-nauczycielce? - dodałam.
Przeleciałam wzrokiem po zgromadzonych wilkach. W tym momencie odechciało mi się tu być, a najlepiej to schowałabym się pod ziemią i wyszłabym dopiero, kiedy grupka odeszłaby. Spojrzałam niepewnie na brata, oczekując od niego aprobaty. On również nie wyglądał na zadowolonego.
Ruin
Tak jak myślałem. Siostra także nie ma ochoty na te głupie żarciki. Spojrzałem na nauczycielkę, która widząc całe zamieszanie nic sobie z tego nie robiła. Widocznie uważa to za dobry trening i w dodatku zabawę. Nie wiem, ale dla mnie to słabe, a skoro Foxy nic z tym nie robi to sam się tym zajmę. Nie miałem żadnego problemu, jeśli chodziło o wodę w stanie stałym, więc bez problemu stworzyłem śnieżny murek wokół mnie i Renn. Przynajmniej nie dostanie kolejną śnieżką.
- Ja to załatwię, poczekaj tu. - uśmiechnąłem się, dając jej buziaka w policzek. Zbliżyłem pyszczek i wysunąłem język na około trzy centymetry, po czym liznąłem ją. Nie trwało to dłużej niż kilka sekund.
Wyszedłem z śnieżnej ochrony, po czym uniosłem większą kulkę śniegu i szybkim ruchem rozbiłem ją, tak, że śnieżki trafiły prawie w każdego obecnego tutaj wilka. Oczywiście jeszcze sprawiłem, żeby to było na tyle twarde, by udało się wybić te głupoty im z głowy. Prawie każdy, kto dostał czymś takim natychmiast się uspokoił, mając do mnie pretensje, że nie umiem się bawić.
- Nie zamierzam się bawić. Mojej siostrze się ta zabawa nie podoba, więc macie za swoje. - odparłem obojętnie, co ich tyko zezłościło.
W tym właśnie momencie odezwała się nauczycielka, która kazała się już uspokoić, bo ma dla nas inne zajęcie. Jakiś taniec czy coś. Zajrzałem jeszcze do Renn, która na pewno wszystko słyszała. Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową by wyszła. Normalnie chciałbym stopnieć ten murek, ale nie potrafiłem, więc cóż... musiała wyjść z kręgu. 
Foxy
Szczeniaki zaczęły obrzucać się śnieżkami, postanowiłam nie reagować, bowiem to dobre ćwiczenie dla przyszłych magów. W dodatku trochę zabawy im nie zaszkodzi. Jednak kiedy Ruin zrobił aferę, że on tak nie chce i zaczął się mścić na rówieśnikach, postanowiłam to przerwać. Swoją drogą nie sądziłam, że jest taki twardy. Jego żywioł jest naprawdę silny, jak na ten wiek i w dodatku kontrolował go. Naprawdę dziwne, a jednocześnie bardzo interesujące.
Zebrałam wszystkich i opowiedziałam im co dzisiaj robimy. Kiedyś musiałam męczyć się z odkrywaniem żywiołów, a teraz proszę. Kuleczki z żywiołami i po sprawie. Nie mogli wpaść na to wcześniej? Zanim szczeniaki zaczęły uważać mnie za wariatkę, która sobie tańczy i każe im medytować? Ehh, mniejsza. Dzisiaj też będziemy tańczyć i pokażę im kilka wodnych ataków. Oczywiście magiem wody nie jestem, ale jak zrobią wszystko dokładnie tak jak im powiem, to im wyjdzie. Zwłaszcza, że nie mają problemu z obrzucaniem się śniegiem... ewentualnie to telekineza.
Spędziliśmy dzień na tańcach, historii i teorii żywiołowej. Jutro z rana wracamy do zamku, a potem co? Następna grupka, tym razem magowie ziemi. Nexo za to weźmie sobie powietrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home