Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

czwartek, 2 marca 2017

Ash - Wycieczka

Kilka dni po tym jak zamieszkałam w Wiosce postanowiłam, że to najlepsza okazja na wyprawę, którą planowałam kiedyś z Ikelosem. Zjadłam więc jedynie kawałek mojego renifera i szybko udałam się do niego. Zabrałam ze sobą też kawałek mięsa - a może mu zasmakuje, poza tym trzeba się też czymś za to wszystko odwdzięczyć. Przed zabraniem nalałam na niego sok z pomidora i wrzuciłam trochę do smaku rumianku. Yhy, chyba będzie dobrze. Zaczęłam iść kamienną dróżką przez wioskę, aż doszłam do domku mojego przyjaciela. Zapukałam i poczekałam chwilkę, aż do moich uszu dotarł znany głos. Czyli mogę wejść. Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam wilka, który z pewnością nie wyglądał tak jak ostatnio. Jego futro było w większości miejsc siwe, z resztą podobnie jak u mnie, ale on był prawie calutki szary.
- Cześć
Uśmiechnęłam się niepewnie do basiora. Chodził tu i tam pewnie coś robiąc, jednak... Nie wiedziałam co on wyprawia, ale nie miałam jakoś ochoty wypytywać o takie rzeczy. Odłożyłam na stolik koszyk z mięsem i mrugnęłam do niego przelotnie, kiedy przypomniałam sobie po co tu przyszłam.
- Pamiętasz nasze spotkanie? Dawno temu, ale dopiero teraz się czuję na siłach. Miałam iść na wyprawę - teraz to już niekoniecznie daleką dopowiedziałam sobie w myślach spoglądając na swoje łapy. Zanim doszłam do wioski musiałam iść dwa dni. To chyba nie są dobre znaki? - i przy okazji przynieść ci jakieś zioła. Tylko nie wiem co mam ci takiego przynieść, bo jeszcze pozbieram jakieś grzyby śmierci
Niekoniecznie optymistycznie podchodziłam do tego wszystkiego, ale cóż, przecież zapewne tak by było. Nie znam się na żadnych ziołach i nigdy nie miałam powołania do interesowania się nimi, a jeszcze lepiej nie chciałam przy nich zbytnio grzebać i robić jakieś mikstury.
Ikelos
Przygotowałem właśnie kilka eliksirów dla mojej białej towarzyszki, która planowała wyruszyć na wyprawę. Przy okazji naszykowałem malutkie obrazki na skórze, by wiedziała jakie zioła mi przynieść, chociaż nie wiem czy to będzie potrzebne. Tak, jestem stary i nie czuję się dobrze. Czas odejść. Urianowi obiecałem, a może sobie? Nie pamiętam już, jednak wiem, że chcę zaprosić Arię. Pożegnać się, bo czuję, że to mój koniec. Zasnę snem wiecznym, jednak zawsze będę przy nich, przy moich kochanych szczeniakach. Zaopiekuję się, tam z nieba.
- Witaj Ash. - odwróciłem się, przerywając pracę i uśmiechając się do mojej koleżanki. Kiedy ta wspomniała o kwiatach śmierci uśmiałem się z tego. Nie wiem czy to planowała czy nie, ale to naprawdę śmieszne. Uwielbiałem ją za takie teksty.
- Spokojnie. Wszystko przygotowałem. Mam tu dla ciebie obrazki i eliksir siły, eliksir odpoczynku, maści na zadrapania i ciesz na regenerację. Są to takie malutkie eliksiry, które na pewno przydadzą się w podróży. - wytłumaczyłem, podając jej wszystko i pokazując co jest do czego, jednak butelki miały specjalne znaki wykonane przez rzemieślników. Posiadali oni specjalne formy na szkło i stempelki.
- Mam nadzieję, że będzie to świetna przygoda i mi wszystko opowiesz. - dodałem, chociaż wiedziałem, że tak długo nie pożyję. Nie chcę jednak jej martwić, niech ostatnie spotkanie będzie miłe. Przytuliłem białą samicę i uśmiechnąłem się.
Ash
Kiedy wilk zaczął mi to wszystko podawać to przez chwilę patrzyłam się na te rzeczy z osłupieniem. Nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo się postara i... Da mi tyle tego wszystkiego. W końcu jednak potrząsnęłam głową i zaczęłam wszystko pakować do mojej skórzanej torby, która na szczęście była wystarczająco duża. Kiedy upewniłam się, że to wszystko spoglądając znacząco na Ikelosa, zapięłam ją. Przerzuciłam ją przez szyję, a moje oczy zaiskrzyły radośnie.
- Oczywiście, że ci wszystko opowiem. - zapewniłam szybko już odwracając się w stronę drzwi. Na szczęście do mojej głowy zdążyły jeszcze wpaść kolejne słowa. - Ale wiesz, o ile nie zje mnie jakiś wielki, krwiożerczy... rumianek.
Tutaj zawarczałam złowrogo, aż warkot nie przerodził się w chichot. Tym razem już nic mnie nie zatrzymywało i mogłam spokojnie wyjść. Szłam przez dróżkę w wiosce na zapas rozmyślając w którą stronę powinnam iść. Postanowiłam udać się w stronę Gór i Luminosum, bo prawdę mówiąc nigdy tam jeszcze nie spacerowałam. Chciałam poznać te strony, chociaż z plotek i opowieści wilków wydawało się, że to piękne miejsca. Nigdy tego nie sprawdziłam. Trzeba więc to zrobić teraz, prawda? Wyminęłam ostatni domek wioski i spojrzałam raz w prawo raz w lewo. Teraz pytanie czy lepiej iść dróżką czy szlakami wydeptanymi przez zwierzęta wśród dzikiej natury. Po krótkim zamyśleniu skręciłam w stronę gęstego lasu i już po chwili przedzierałam się przez krzewy bluszczu. Ocierałam się o drzewa i pokrzywy, ale moje futro chroniło mnie przed otarciami. W końcu drzewa rozstąpiły się i już normalnie, powolutku dreptałam przed siebie. Pierwszy przystanek zrobiłam kiedy zobaczyłam coś białego, lśniącego w blasku słońca przedzierającego się przez korony drzew. Wyciągnęłam z torby obrazki roślinek, aż ku mojej uldze zobaczyłam, że ten biały kwiatuszek nie był trujący i posiadał właściwości lecznicze. Idealnie! Zerwałam go powolutku by nie naruszyć jego struktury i schowałam go do torby. Kiedy pochowałam wszystko ponownie ruszyłam przed siebie. Tak wyglądała moja połowa dnia i nie znalazłam nic godnego uwagi... I kiedy już znudziłam się i zmęczyłam wyprawą znalazłam polanę. Było na niej ciepło, bo drzewa nie zasłaniały słońca. A na około niej rosły dziwne pnącza czy cokolwiek to było. Były czerwone, delikatnie brązowawe. Otworzyłam torbę i przejrzałam większość obrazków, aż znalazłam szkic tego czegoś. Oh, dziwna nazwa. Fessri. Nie, Fisiri. Ah, tu pisze F I S S R I A. Ok. Podniosłam się niechętnie z miękkiej nasłonecznionej trawy i poszłam to coś zerwać. Kiedy odrywałam porosty od drzew usłyszałam jakieś szamotanie. Rozglądnęłam się niepewnie, aż mój wzrok dotarł do jakichś już nie takich małych szczeniaków, które siedziały grzecznie oparte o siebie. Spały. Nie kojarzyłam ich z wioski, a też na żadnym baliku nie dostrzegałam takiego umaszczenia. Podeszłam do nich i szturchnęłam je łapą. Ta brązowawa pierwsza otworzyła oczy i pierw się na mnie patrzyła z wyraźną ulgą, ale zaraz potem... Skuliła się jakbym była potworem z Lochnnes i chciała ją pożreć. Drugi szczeniak jednak wpatrywał się we mnie nieśmiało zachowując jednak się odrobinę odważniej.
- Hej, jestem Ash, a wy? - zagadnęłam wesoło, a oby dwie spojrzały na mnie niepewnie. Jak nie chcą mówić nic o sobie to nie muszą, łaski bez. Jednak ku mojemu zdziwieniu ta skulona zabrała głos:
- J-jestem Ay-aylar, a to moja s-sio-siostra Jessamine.
- Nie ma tu nigdzie waszych rodziców?
- Nie - pokręciła głową druga prawie ze łzami w oczach. Zrobiło mi się ich żal, więc zmarszczyłam nos i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Jak chcecie, to możecie pójść ze mną.
- A-a-a-a-ale - zacięła się Aylar, ale jej siostra delikatnie ją szturchnęła. Wtedy samiczka spojrzała na nią i przełknęła ślinę. Patrzyłam na oby dwie wyczekująco. - ch-chy-chyba możemy i-iść.
Uśmiechnęłam się szerzej i chwyciłam te zarośla, które wpakowałam do torby i powolutku ruszyłam w stronę wioski żeby małe dotrzymały mi kroku. I tak zaczęła się powolna wędrówka w stronę domu...
Niestety, ale nie dane było nam skończyć spokojnie podróż, bo kiedy szliśmy wąskim szlakiem nagle Aylar krzyknęła i potknęła się zaraz chwytając swoją siostrę żeby się podeprzeć. Ta pisnęła i obydwie runęły jak długie na ziemię. Wystraszyłam się i pochyliłam się przy nich zauważając, że Jessamine jest zadrapana, a jej siostra ma... Delikatne przecięcie na grzbiecie. Niby nic strasznego, ale ona rozpłakała się. Musiałam więc nieść ją dalszą drogę, co nie było miłe ani dla mojego kręgosłupa ani dla mnie. Kiedy już gwiazdy zaczęły pojawiać się na niebie doszłyśmy do wioski.
- Aylar, jutro zajmiemy się twoją raną. - powiedziałam ciepło do wilczycy i w trójkę poszłyśmy w stronę domu.

Płeć: Samica
Kolor oczu: Brązowe
Kolor sierści: Biała
Wysokość: 63
Masa: 33
Imię: Jessamine
Przydomek: Night Flower
Wiek: 1
Żywioł: Powietrze

Płeć: Samica
Kolor oczu: Zielone
Kolor sierści: Ruda
Wysokość: 75
Masa: 35
Imię: Aylar
Przydomek: Night Flower
Wiek: 1
Żywioł: Ziemia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home