Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 17 marca 2017

Urian - Łowiectwo (2)

Ruszyłem do lasu. To był jedyny czas, kiedy mogłem być sam, wyciszyć się i wyżyć. Polowania mnie uspokajały. Mogłem się skupić tylko na swoich zmysłach, oddechu... Nie myśleć o niczym innym. Tego mi często brakowało.
Mknąłem cicho przez las starając się wychwycić zapach zwierzyny czy dosłyszeć coś, co wskazywałoby na ich obecność. Nie miałem jeszcze konkretnego celu. Ot, zwyczajnie chciałem coś wytropić i zabić.
Moją uwagę przykuł zapach stadka jeleni. Było ich tu mnóstwo i polowanie na nie było czymś powszechnym, do tego niezbyt już wymagającym. Może kiedyś sprawiało mi to trudność, ale od tamtego czasu sporo się nauczyłem, a mój żywioł bardzo pomagał. Dość często używałem ostrzy z powietrza. Wystarczył nie raz jeden, celny cios, żeby zabić. Poderżnięcie gardła zawsze było skuteczne.
Miałem już zakradać się do jeleni, kiedy usłyszałem gardłowy pomruk i wyczułem dzika... Na te stwory jeszcze nie polowałem. może warto byłoby spróbować?
Skradając się zmieniłem obiekt zainteresowania. Spory dzik rył właśnie w poszukiwaniu korzeni. Był zajęty... to dobrze. Wyprułem więc z lasu, posyłając kilka ostrzy w stronę zwierza. Trafiły... niemal wszystkie i choć dzik zachwiał się to... nie padł. Usłyszałem za to pełny wściekłości kwik i poczułem, że ziemia się pode mną trzęsie. Było nie za dobrze, szczególnie kiedy wokół mnie zaczęły strzelać w niebo bloki z ziemi, a ranne, rozjuszone monstrum ruszyło w moją stronę. Uskoczyłem, no prawie, bo jeden z ciosów rozrył mi skórę na udzie... chyba tylko skórę, bo choć ból był ogromny, to byłem w stanie stanąć na kończynie i nie bolało mnie nic więcej więc nie było to żadne złamanie.
Posłałem w stronę zwierzęcia kolejne ostrza... Ciąłem i siekałem wszystko w pobliży, częściowo wręcz na oślep. Opadające z sił, wykrwawiające się stworzenie ruszyło na mnie znowu, tym razem jednak udało mi się uciec z toru jego szarży, a sam dzik upadł, ryjąc cielskiem ziemię. Dysząc ciężko usiadłem sycząc z bólu obok ciepłych zwłok. Teraz trzeba było je zataszczyć do zamku... I udać się do medyka, bo rana na udzie krwawiła i wyglądała mało przyjemnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home