Soovimatu
Wybierając się do biblioteki zauważyłem krew na podłodze. Pierwsze co mi przyszło na myśl to mordercy, bowiem ostatnio często się o nich słyszy. Czemu wilki w tej krainie to robią? Czy to naprawdę nie rozłączna część naszej natury? Zabijanie swoich braci i sióstr? Przestraszyłem się, jednak nie mogłem zostawić tego ot tak. Strażnika nie było w najbliższym zasięgu, więc sam poszedłem śladami krwi i co się okazało. Wadera. Widać było, że zmierza ku medykowi, ale przecież nie wiem co jej się stało. Może ktoś ją napadł? Pobiegłem, krzycząc za nią.- Co się stało? Ktoś ci coś zrobił? Czy mogę jakoś pomóc? - rzuciłem pytaniami, bowiem naprawdę się martwiłem.
Leria
Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki jakiegoś wilka za mną. Zrobiłam zaskoczona minę i postanowiłam stać aż ten ktoś do mnie nie dołączy. Po chwili stał naprzeciwko mnie basior o rudej sierści. Aj, jaką minę miał zaniepokojoną! Tak mi się ciepło na duszy zrobiło kiedy patrzałam na niego. Taki życzliwy, pomocy użycza. Nie mogę się nadziwić jak w tym nowym kraju wilcy mili. A oni mają powody by być w stosunku do innych podejrzliwymi! Co rusz słyszy się o morderstwach lub innych nie wilczych czynach. I pomyśleć, że jeden taki zabijaka u mnie w duszy, w głowie siedzi... No cóż, może kiedy go wypędzę? Tylko jak? Parę razy tak mi dokucza, doskwiera, że tedy gotowam nowe ciało mu dać, nowe życie powić! Oj, nie, nie. Nie poddam się! A nóż jakiś szaman mi udzieli pomocy i wypędzi tego robaka ze mnie? Ale czy to będzie łatwe jeśli wiadomo mi, iż Olethros w życiu swym szamanem był i tych sztuk nieczystych nie zapomniał? Pokręciłam lekko głową, westchnęłam i uśmiechnęłam się do wilka przede mną.- Nie, dziękuję, waćmości. Nie potrzebuję pomocy, możesz, panie miły, dalej własną drogą podążać... Do medyków bieżę, wiem miałam wypadek. - mruknęłam nagle speszona. Podniosłam wzrok na wilka a potem na korytarz za nim, gdzie drzwi do sali stały.
Soovimatu
Wypadek? Jaki wypadek? Swoją drogą wadera miała cudowne zielone oczy, w sumie... poczułem się trochę onieśmielony. No, ładna jest, co sprawiło, że jeszcze bardziej się przejąłem jej sytuacją. Nie chciałem przecież by czuła się źle, żeby była zraniona czy cokolwiek. Przy okazji zrobiło mi się trochę cieplej... może powinienem dać jej spokój? Dziwnie się czuję.- Jesteś tego pewna? Nikt cię nie zaatakował? - zapytałem, trochę spokojniej niż wcześniej. Właśnie sobie przypomniałem, że się nie przedstawiłem, a skoro ona twierdzi, że to nic takiego, to jest okazja bym to nadrobił. Przecież nie jestem na tyle głupi, by zamiast udzielić pomocy, to chwalić się imieniem. Najpierw pomoc, potem znajomości.
- Jestem Soovimatu. - uśmiechnąłem się. Nie dodałem przydomku, bowiem jeden wilk powiedział mi, że nikt tak nie robi i po prostu przedstawiamy się imieniem. Po dłuższej znajomości sami mogą się zapytać o to.
Leria
Basior widać był bardzo zmartwiony. Nie chciał mnie zostawić w pokoju, tylko dalej pytał się czy nic się nie stało. Z jednej strony to tak lekko na duszy mi się robi a z drugiej to naprawdę nie chcę, żeby marnował na mnie swój czas. Uśmiechnęłam się do niego lekko, zapewniając, że wszystko w porządku, i że sama na pewno dojdę ponieważ dzieli mnie od sali tylko parę metrów. A potem... A potem, ku memu zdziwieniu, basior się przedstawił. Westchnęłam z zaskoczenia a potem znów się uśmiechnęłam i przedstawiwszy się, wymówiłam moje nadzieje na głos.- Nazywam się Leria von Vero. - westchnęłam.
- Naprawdę tak mi szkoda, że spotkaliśmy się w niesprzyjających poznawaniu się okolicznościach. Mam nadzieję, że spotkamy się następnym razem, kiedy wyjdę od medyka. - Przygryzłam lekko wargę i odwróciłam się od niego, mając za cel dotarcie w końcu do drzwi. Pokuśtykałam w tamtą stronę i w końcu stojąc przed nimi i nie wiedząc co zrobić, zapukałam. Otworzyła mi jakaś wadera. Na mój widok westchnęła i szybko wepchnęła mnie do środka. Zawołała coś w stylu: "Nie trzeba było pukać!" i już znajdowałam się pod opieką medyczną. Wadera odkaziła ranę jakimś płynem co mrowił, owinęła białym jakimś płótnem i dała mi na przyszłość jakąś maść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz